niedziela, 15 kwietnia 2012
Rozdział 29
Obudziłam się rano, obok Jeydona, który mi się przyglądał.
-Hej, nie śpisz już?- Zapytałam, całując go w usta.
-Przebudziłem się, ale nie mogłem już zasnąć.
-Wyspałeś się chociaż troszkę?
-Troszeczkę- odparł z uśmiechem.- Ale to przez Ciebie nie mogłem zasnąć.
-Przeze mnie?- Zaśmiałam się.
-Nooo... Gdybyś co chwilę nie pytała, czy śpię i nie łaskotała za każdym razem, gdy Ci nie odpowiadałem, to zasnąłbym o wiele szybciej.
-Oj tam- musnęłam jego usta.- Stresujesz się przed dzisiejszym wieczorem?
-Trochę. Ale to tylko gala. Pójdziemy, zaśpiewam, posłuchamy wyników, a na tym after party cały stres minie, zobaczysz. Najgorszy jest czerwony dywan. Trzeba stać i uśmiechać się do fotografów. Gorzej niż klauny w cyrku.
-Co będziesz ubierał?
-Stylista Justina wymyślił, że będziemy ubrani bardzo podobnie. To znaczy będziemy mieli takie same luźne rurki z obniżonym kroczem i takie same marynarki. Jakiego koloru jest suknia Cait?
-Żółtego.
-Żółta sukienka?
-Mhm.
-Łeee... Ty masz lepszą. Ale mniejsza z tym. No to Justin będzie miał żółty T-shirt, i czarnożółte supry, a ja będę miał niebieski T-shirt i czarnoniebieskie supry.
-Bosko.
-No- uśmiechnął się.- Scooter kazał mi wyciągnąć kolczyk, ale mam go gdzieś. Powiedziałaś, że go uwielbiasz, więc nie wyjmę go już nigdy.
-Głupek- uśmiechnęłam się.
-A Ty? Stresujesz się?
-No, trochę.
-Czym?
-Wszyscy będą na nas patrzeć.
-To chyba dobrze- wyszczerzył się.- chociaż nie. Wolałabym mieć Cię tylko dla siebie, a nie dzielić się Tobą z całym światem.
-Taaa... Muszę zadzwonić do Cait, co będzie robić z włosami, bo nie wiem, co mam zrobić ze swoimi.
-Jak to nie wiesz? Masz rozpuścić. I nie prostuj ich. Takie są świetne. Możesz nawet jeszcze bardziej podkręcić końcówki- pocałował mnie w czoło.
-Aha. Dziękuję, mój stylisto- musnęłam jego usta.
-Nie ma za co.
-Kurcze, tutaj nie ma dwóch łazienek- stwierdziłam.
-No, będzie trochę ciężko. Ale damy radę.
-Musimy. Po południu przyjdzie kosmetyczka, żeby mnie pomalować i zrobić paznokcie.
-Spoko. O 1 przyjedzie stylista Justina przywieźć mi ciuchy.
-Ok- musnęłam jego usta i poszłam robić śniadanie.
-Jeydon, mamy problem- jęknął Good, stylista Justina, wchodząc do salonu z ubraniami na wieszakach.
-Yyy jaki?- Jeydon podrapał się po głowie.
-Nigdzie nie mogłem znaleźć czarnoniebieskich butów. Są za to niebieskozielone.
-Aha.
-Twoja dziewczyna ma coś zielonego?
-Amy masz coś zielonego?- Zapytał mnie Jeydon. Siedziałam na fotelu w szlafroku. Dopiero co wyszłam z wanny. Zrobiłam depilację wszystkiego, co było zbędne i wysmarowałam się czekoladowym balsamem do ciała. Umyłam twarz i zęby. Czekałam teraz na kosmetyczkę.
-Na galę? Nie- pokiwałam przecząco głową.
-No to ładnie- opadł na drugi fotel obok mnie.- Co teraz zrobimy? Musicie do siebie pasować.
-Nie mam zielonego pojęcia- odparł Jeydon.
-Gdyby Twoje pojęcie dało się zobaczyć, to byłoby wspaniale.
-A może... Nie to głupi pomysł- westchnęłam.
-No mów- ożywił się Good.
-No, wpadłam na pomysł, że mogłabym mieć zielone paznokcie.
-Jej, to jest świetny pomysł- rozpromienił się.- Jesteś genialna...
-Amy- uśmiechnęłam się.
-Super, Amy. Dobra, bo ja tutaj z Wami gadam, a mam jeszcze kupę roboty.\Jeydon ubierz te ciuchy- wręczył mu wieszaki- i błagam Cię, nie wygnieć. Pa- rzucił na pożegnanie i wyszedł.
-Pa.
-Wow, jest mega hot- stwierdziłam.
-Ty jesteś jeszcze bardziej hot- Jeydon kucnął przede mną.
-Nie przesadzaj, kotku- mruknęłam nad jego uchem. Wstałam i wyszłam do kuchni.
-Uwielbiasz być złośliwa, prawda?- Zapytał, wchodząc za mną.
-Chcesz wody?
-Nie.
-Na którą jest ta gala?
-Na 8 wieczorem.
-Powinnam się wyrobić. Co z obiadem?
-Może coś zamówimy?
-No, niech będzie. Tylko co?
-Chińszczyznę?
-Nie, błagam, tylko nie to. Mogą być nawet kebaby, tylko nie chińszczyzna/
-Ok, w takim razie będą kebaby. Kocham Cię, wiesz?- Objął mnie w talii.
-Jak mogłabym nie wiedzieć, jeśli powtarzasz to średnio trzy razy dziennie?- Uśmiechnęłam się.
-Tylko trzy?- musnął moje usta.
-Ok, cztery.
-Muszę się poprawić- pocałował mnie.
-Jeśli tak ma wyglądać ta poprawa, to jestem na tak- mruknęłam. Jeydon posadził mnie na kuchennym blacie.
-A gdybym tak...- musnął mój dekolt- rozsunął teraz ten szlafrok?- Uśmiechnął się łobuzersko.
-Proszę bardzo- wyszczerzyłam się.
-Na pewno?
-Mhm.
-Ok- zdjął ze mnie szlafrok. Lekko się zdziwił.- Po co nosisz pod szlafrokiem bieliznę?
-Tak na wszelki wypadek, gdyby mój chłopak zapragnął go ze mnie zdjąć- musnęłam jego usta.
-Jesteś okropna. Wiem. To dlatego się zgodziłaś, żebym go zdjął- zrobił smutną minkę. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdziesz otworzyć?- Zapytałam, udając niewiniątko.
-Jasne- odparł, trochę chłodno i poszedł otworzyć drzwi.
-Pani... pan Wyse?
-Tak, proszę wejść- odparł Jeydon. Do salonu weszła kosmetyczka z całą walizką kosmetyków.
-Dzień dobry. Amy Wyse- przedstawiłam się kosmetyczce.
-Dakota Blue. Co robimy?
-Hmmm... Myślałam nad zielonymi paznokciami. Najlepiej w takim odcieniu- wskazałam głową na buty Jeydona, które leżały pod drzwiami łazienki.
-Ok, da się zrobić- uśmiechnęła się.
-Proszę usiąść. A makijaż... Szczerze mówiąc, nie wiem- zaśmiałam się.
-A jaka to okazja?
-Gala rozdania nagród.
-Wow- uśmiechnęła się.- Klasyczny makijaż z czerwonymi ustami?- Zaproponowała.
-Umm, myślałam o czymś bardziej delikatnym.
-Dobrze, w takim razie może podkreślone oczy i usta nude? Reszta w naturalnych tonacjach.
-Super, to odpowiadałoby mi bardziej.
-Ok, w takim razie bierzmy się do roboty. Najpierw paznokcie- oznajmiła, a ja posłusznie połoz\żyłam dłonie na stół.
-Amy, już? Ile można układać włosy?! Zostaw je w spokoju. Spóźnimy się!- Jeydon wydzierał się pod drzwiami. Założyłam buty, obejrzałam się w lustrze i stwierdziłam, że jestem gotowa.
-Już wychodzę- otworzyłam drzwi z łazienki.
-Wow, wyglądasz zajebiście- skomentował Jeydon.
-Jeydon...
-No co? Tylko przy Tobie nie używam wulgaryzmów, wymsknęło mi się- wyszczerzył się.- Przepraszam za wyrażenie, ale ja tylko stwierdzam fakty. Wyglądasz bosko- podszedł do mnie i musnął moje usta.
-Jeydon- odsunęłam się od niego.- Musisz być taki złośliwy?
-Ale o co Ci chodzi?- Spytał zdziwiony.
-No nie widzisz, albo nie czujesz, że mam pomalowane usta?!
-Jeeezu- jęknął.- To już w ogóle nie będę Cie mógł dzisiaj pocałować?
-Będziesz mógł. Później.
-Później, to znaczy kiedy?
-Na after party.
-Co?!
-To. Chodź już. Sam mówiłeś, że się spóźnimy- pociągnęłam go za rękę. Jeydon zamknął drzwi naszego apartamentu i zjechaliśmy windą na dół. Wsiedliśmy do białej limuzyny, a kierowca ruszył.
-Mogę Cię chociaż złapać za rękę, czy dłoń też jest nietykalna?- Zapytał Jeydon.
-Możesz- uśmiechnęłam się.
-Dziękuję- odparł i złapał moją dłoń.
Zapanowała chwila ciszy. Podziwiałam miasto, które było zasypane śniegiem. Wszędzie świeciły ozdobne, świąteczne lampki. Przechodnie, mimo mrozu, spokojnie spacerowali wzdłuż odśnieżonych uliczek. Uśmiechnęłam się na widok dzieci, które lepiły z tatą na podwórku bałwana... Zaczęłam myśleć o gali i stwierdziłam, że... Strasznie się jej boję.
-Jeydon boję się...
-Przecież będę tam z Tobą cały czas. Wyjdę tylko na chwilę, żeby zaśpiewać. Spokojnie- oparł swoje czoło na moim.- Z reszta, obok będzie Cait.
-Obiecaj mi, że na tym after party mnie nie zostawisz.
-Obiecuję. W ogóle nie wiem nawet, gdzie mógłbym pójść. A poza tym, to nie mogę Cię zostawić, bo jeszcze ktoś mi Cię porwie- uśmiechnął się.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Kurde, tak bardzo chciałbym Cię teraz pocałować- westchnął.
-Musisz się opanować.
-Panie Wale, proszę się przygotować. Dojeżdżamy na miejsce- wtrącił kierowca.
-Jasne, dzięki- odparł Jeydon.- Gotowa?
-Chyba tak.
-Musisz teraz przykleić sobie uśmiech do twarzy. Albo w ogóle poczuj się jak gwiazda. Powalasz je wszystkie- wyszczerzył się.- I nie patrz prosto w obiektywy, bo oślepi Cię lampa błyskowa. Te hieny tylko czekają na taki moment.
Jasne...
Zaczęło się. Najpierw zatrzymaliśmy się limuzyną przed ogromnym hotelem. Jeydon wysiadł z samochodu i pomógł mi wysiąść. Było strasznie zimno, ale mimo wszystko uśmiechałam się promiennie, żeby jak najlepiej wyjść na zdjęciach. Zaraz po nas przyjechał Justin i Cait.
-Cześć. Gotowi?- Zapytał Justin.
-Oczywiście- wyszczerzył się Jeydon i objął mnie. To samo zrobił Justin z Cait. Obróciliśmy się w stronę fotografów, uśmiechnęliśmy się i zrobili nam setki zdjęć. Z każdej strony dobiegały nas krzyki fotografów: „Justin, pocałuj swoją dziewczynę w policzek”, „Jeydon, przytul ją bardziej”, a błyskające flesze były bezlitosne. Szczerze mówiąc, czułam się jak na jakiejś kiepskiej sesji zdjęciowej.
Gdy skończyli robić nam te idiotyczne zdjęcia, weszliśmy do hotelu. W jednej z sal odbywała się dzisiejsza gala. Wszędzie były rzędy wygodnych foteli, a na samym końcu sali ogromna scena. Naokoło było pełno kabli od kamer, a kamerzyści biegali w te i z powrotem, szukając odpowiednich miejsc.
Kiedy wszyscy zajęli już swoje miejsce, galę rozpoczęła swoim występem Rihanna. Na początku zaśpiewała „You Da One”, co zaraz potem zamieniło się w „Where Have You Been”. Była bardzo skąpo ubrana, praktycznie nie miała na sobie nic oprócz bielizny. Zaraz potem na scenie pojawili się prezenterzy: Taio Cruz i David Guetta wraz z Miley Cyrus. Zapowiadali występy dzisiejszych gości. Zaraz potem na scenę weszła ponownie Rihanna, tym razem w roli gwiazdy, która wręcza nagrodę.
-Stresuję się chyba bardziej od Was, kochani- uśmiechnęła się i wyjęła wyniki głosowania.- W kategorii „Artystka roku” zwycięża... Selena Gomez!
Na sali zaczęły się wiwaty, okrzyki i aplauz. Selena wbiegła na scenę, podwijając swoją czerwoną suknię, by się nie przewrócić.
-Dziękuję moim fanom- zaczęła.- Bez Was nie osiągnęłabym tego, co mam. Dziękuję również mojej rodzinie i przyjaciołom. Kocham Was- przesłała buziaki.- No i bardzo się cieszę, że statuetkę wręcza mi Rihanna- uśmiechnęła się.
Następna na scenie wystąpiła Adele. Potem statuetkę za najlepszą piosenkę country dla Tylor Swift wręczyła Katy Perry. Przyszła kolej na naszych chłopaków.
-Kochanie, daj z siebie wszystko- musnęłam usta Jeydona, a z boku błysnął flesz.
-Oczywiście- wyszczerzył się i weszli z Justinem na scenę.
-Cześć, jak się macie?- Zapytał Justin, a cała sala zaczęła piszczeć.
-Mamy dla Was zupełnie nową\ piosenkę z debiutanckiej płyty Jeydona. Zróbcie hałas!
Fanki zaczęły piszczeć.
-Chcielibyśmy zadedykować tą piosenkę dla naszych dziewczyn, które są dzisiaj z nami- Jeydon spojrzał w naszym kierunku.
-Zaczynamy. Jeszcze raz. Zróbcie największy hałas!!!
Byłam szczerze zdumiona, podobnie jak Cait. Nic nie wiedziałam o nowej piosence Jeydona i Justina, a co dopiero o tym, że Jeydon będzie miał swoją płytę.
Justin zaczął grać na gitarze, a Jeydon zasiadł za perkusją. Najpierw dali czadu, a potem wyszli na środek sceny razem ze sztabem tancerzy. Zaczęli śpiewać.
Jeydon:
Yes, I know I'm not perfect
(Tak, wiem, nie jestem idealny)
I make mistakes, but without them the world would be very unrealistic
(Popełniam błędy, ale bez nich świat byłby bardzo nierealny)
I'm just a man who desires happiness
(Jestem tylko człowiekiem, który pragnie szczęścia)
Honey, if you want to be happy with me?
(Kochanie, czy pragniesz być szczęśliwa ze mną?)
Justin:
Yes, I know sometimes it all makes no sense
(Tak, wiem, to wszystko czasami nie ma sensu)
But what would the world be without trials and new opportunities?
(Ale czym byłby świat bez prób i nowych szans?)
I'm just a man who desires happiness
(Jestem tylko człowiekiem, który pragnie szczęścia)
Girl, if you want to be happy with me?
(Dziewczyno, czy chcesz być szczęśliwa ze mną?)
Chours:
I want a smile on your face
(Pragnę wywoływać uśmiech na Twej twarzy)
Cause that you enjoy the small things
(Sprawiać, że cieszysz się z małych rzeczy)
I love you
(Kocham Cię)
I want you to be happy
(I chcę, byś była szczęśliwa)
Justin:
So many times you've failed
(Tyle razy Cię zawiodłem)
And you still blindly err by me
(A Ty nadal ślepo błądzisz za mną)
Are we on track?
(Czy jesteśmy na właściwej drodze?)
I think the path to happiness
(Myślę, że podążamy drogą do szczęścia)
Jeydon:
If I fail again
(Jeśli jeszcze raz zawiodę)
I want a second chance
(Pragnę drugiej szansy)
Are we on track?
(Czy jesteśmy na właściwej drodze?)
I think the path to happiness
(Myślę, że podążamy drogą do szczęścia)
Chours:
I want a smile on your face
Cause that you enjoy the small things
I love you
I want you to be happy
Justin:
Each day makes
(Każdy dzień sprawia)
That I'm happier
(Że jestem szczęśliwszy)
Jeydon:
I'm just a man who desires happiness
(Jestem tylko człowiekiem, który pragnie szczęścia)
Honey, if you want to be happy with me?
(Kochanie, czy chcesz być szczęśliwa ze mną?)
Justin:
Are we on track?
(Czy jesteśmy na właściwej drodze?)
I think the path to happiness
(Myślę, że podążamy drogą do szczęścia)
Chours: (2x)
I want a smile on your face
Cause that you enjoy the small things
I love you
I want you to be happy
-Dzięki, ze mogliśmy dla Was wystąpić. Swag!- Krzyknął Justin i zeszli ze sceny.
-Woooow, wow, wow, chłopaki to było świetne- stwierdził Taio, wchodząc na scenę.
-Super beat, mogę się założyć, że to sprawka Jeydona- uśmiechnął się David.
-A ja mogę powiedzieć, że chłopaki nie dość, że świetnie śpiewają, tworzą życiowe teksty, robią świetną muzę, to jeszcze doskonale się ruszają. Uwielbiam, gdy Justin i Jeydon tańczą na scenie „Teach Me How To Dougie”- wyszczerzyła się Miley i zaczęła tańczyć do muzyki Dougie.
-My tu gadu, a za sceną czeka kolejna gwiazda. Zapraszamy Selenę Gomez, która tym razem wręczy statuetkę w kategorii „Debiut Roku”.
Na scenę wbiegła Selena ze statuetką w ręku.
W kategorii debiut roku wygrywa... Selena Gomez & The Scene?- Zdziwiła się. Po sali przebiegł głośny pomruk.- Ok, żartowałam. -Myślę, że na scenę będą musieli ponownie wejść chłopcy, bo to oni zwyciężyli! Justin Bieber i Jeydon Wale!
W tym samym momencie Justin i Jeydon przybiegli do nas.
-No nie...- Jęknął Justin.- Znowu mamy tam lecieć?
-No- odparł Jeydon i pobiegli z powrotem na scenę.
Selena wręczyła statuetkę Justinowi i musnęła policzki chłopaków. Dosyć dziwnie się czułam, patrząc na to wszystko z boku.
-Może ja zacznę- powiedział Justin do mikrofonu.- Chciałem powiedzieć, że ta statuetka należy się Jeydonowi, bo to jego sukces. Ja tylko pomogłem mu się wybić, a spece z tej dziedziny dostrzegli jego talent i podpisali z nim kontrakt. Chciałem też podziękować Amy, która namówiła tego kolesia, żeby uwierzył w siebie i swoje marzenia. Mała, jesteś wielka. Gratulacje Jeydon- wręczył statuetkę Jeydonowi.
-A ja chciałem bardzo podziękować moim rodzicom, dziewczynie Amy, Justinowi, Cait, Ryanowi, Chrisowi i Chazowi, Scooterowi Braun, Chrisowi Brown i Usherowi, bo bez ich pomocy nie stałbym tu, gdzie stoję. No i bardzo doceniam to, że nasi fani na nas głosowali. Aaa, i obiecałem mojej młodszej siostrzyczce Hailey, że pomacham jej ze sceny- uśmiechnął się i pomachał.- Kocham Was!
Justin i Jeydon zbiegli ze sceny, a zaraz po nich weszła Katy Perry i zaczęła swój występ. Zaśpiewała piosenkę „Part Of Me”.
-Wow, nie wiedziałam, że napisaliście nową piosenkę- zarzuciłam Jeydonowi ręce na szyję, gdy już do nas przybiegli.
-Bo to miała być niespodzianka. I chyba była- uśmiechnął się.
-Dziękuje- pocałowałam go.
-To już nie musisz uważać na usta?- Zapytał, gdy już skończyliśmy. Ten pocałunek był chyba uwieczniony na milionach zdjęć.
-Nie- wyszczerzyłam się i usiedliśmy z powrotem na swoich miejscach. Jeydon objął mnie ramieniem.
Reszta gali odbyła się bez dodatkowych ekscesów. Na scenie wystąpili jeszcze Selena Gomez, Nicki Minaj, Cody Simpson, /Flo Rida, LMFAO, Demi Lovato, Jason Derulo, Chris Brown i Usher.
Zaraz po gali poszliśmy do innej sali na after party. Muzę zapodawali LMFAO i muszę przyznać, ze bez nich ta impreza nie byłaby taka udana. Wszyscy goście tańczyli.
Jako pierwszy hit puścili ”Party Rock Anthem” i wszyscy zgodnie zaczęli tańczyć Shuffle'a. Bawiliśmy się świetnie w naszym '”kółeczku”, składającego się z mojej skromnej osoby, Jeydona, Justina, Cait i Chrisa Brown'a. Jako drugi hit rządzący parkietem puścili „Teach Me How To Dougie”. Potem leciało „ Party Rock It”, „Live My Life”, „Sexy And I Know It” i cała masa innych kawałków, niekoniecznie z ich repertuaru.
-Jeydon, muszę odsapnąć- wysapałam przy siódmym kawałku.
-Jasne. Mam iść z Tobą?
-Nie, poradzę sobie. Idę się czegoś napić- oznajmiłam.
-Zaczekaj, pójdę z Tobą- krzyknął Chris i podszedł do mnie. Nie wiem, jakim cudem usłyszał mnie przy tak głośnej muzyce.
-Ammm, ok- uśmiechnęłam się. Szczerze mówiąc, od zawsze strasznie mi się podobał, ale nie byłam do niego jakoś bardzo przekonana. Podobał mi się jego styl i muzyka, jaką tworzył, ale po tym jak pobił Rihannę, nie bardzo wiedziałam, co o nim myśleć. Ale sądząc po zdjęciach umieszczonych w internecie, potrafił się nieźle zabawiać.
-Jeydon ma cholerne szczęście. Być z kimś takim jak Ty- uśmiechnął się.- Tylko pozazdrościć.
-Nie przesadzaj.
-No tak, gdyby nie ten... incydent z Riri, nadal byłbym na szczycie i mógłbym mieć laski na pstryknięcie palcami.
-Eee...
-Tak, wiem, nie powinienem poruszać tematu Riri. Chciałbym tylko, żebyś się do mnie nie zrażała po pierwszym spotkaniu. Ja naprawdę nie jestem taki, jak opisują mnie w gazetach. A to z Riri... Byłem tak pijany, że nawet nie pamiętam jak to się stało. Wiem, że od kilku dni się kłóciliśmy, a ona na tej gali zachowywała się tak, jakby nic się nie stało. Pamiętam, że unikałem jej i strasznie dużo piłem. Potem film mi się urwał.
-Ok, rozumiem.
-Tak, nie mogę cofnąć czasu. A bardzo bym chciał... Dobra, zmieńmy temat. Twój chłopak jest świetny.
-Wiem- uśmiechnęłam się.
-Chciałbym z nim nagrać duet.
-To świetnie.
-No. Kurcze, poznałem Cię może godzinę temu? A gada mi się z Tobą tak, jakbym znała cię do dawna. Nie masz problemu z dogadywaniem się z ludźmi, co?
-Nawet najmniejszego- znowu się wyszczerzyłam.
-Lubię takich ludzi, bo sam taki jestem. Idziemy tańczyć?
-Jasne. Wezmę tylko drinka dla Jeydona- odparłam i wzięłam nasze drinki. Poszliśmy z powrotem na parkiet.
-Błagam Cię, pocałuj mnie- poprosiłam Jeydona, gdy usiedliśmy zmęczeni na kanapie.
-Co?- Zapytał zasapany Jeydon.
-Pocałuj mnie.
-Dobrze się czujesz?
-Nie możesz mnie tak po prostu pocałować?
-Mogę- odparł i wpił się w moje usta.
-A teraz powiedz, że możemy już jechać do domu. Jestem strasznie\zmęczona.
-Jasne, w sumie bardzo dużo osób już wyszło. Pójdę tylko powiedzieć Justinowi.
-Ok.
Jeydon wrócił po chwili i wyszliśmy z hotelu. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do naszego apartamentu.
-Nareszcie u siebie- westchnęłam i opadłam na kanapę.
-Szybki prysznic i do łóżka?- Zaproponował Jeydon.
-Ale osobno.
-Nawet nie liczyłem na to, że wpuścisz mnie do łazienki- odparł chłodno Jeydon.- Pójdę pierwszy- dodał szybko i zniknął w łazience.
-Super- jęknęłam. Zdjęłam buty, sukienkę i poszłam do sypialni po czysty ręcznik. Jeydon wyszedł chwilę po tym.
-Idziesz się myć?
-Mhm.
-Ok- odparł i wyminął mnie.
-Jeydon...
Zatrzymał się i spojrzał na mnie.
-Tak?
-Nie chcę, byś był na mnie zły. Kocham Cię, ale jeśli jesteś nieszczęśliwy... Powiedz mi to od razu, może nie będzie tak bardzo boleć. Może nie jest jeszcze za późno, żeby... Zapomnieć...- Wbiłam wzrok w podłogę.
-Nie zapominaj o tym, że ja też Cię kocham- podszedł do mnie.- I czasami zastanawiam się, dlaczego do głowy przychodzą Ci takie głupie pomysły. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem- musnął moje usta.
-Ale przecież ani razu się nie kochaliśmy...
-Bo przecież nie jestem z Tobą ze względu na seks. Idź się myć, bo padnę bez Ciebie- zmienił temat.
-Tak, już idę.
Mój prysznic trwał może trzy minuty. Zmyłam makijaż, umyłam zęby i poszłam do sypialni.
-O, już jesteś- mruknął Jeydon zza telefonu.- Już kończę- dodał.
-Ok- odparłam i wsunęłam się do łóżka.
-Dobra, już- Jeydon odłożył telefon na stolik nocny.- Dostanę buziaka na dobranoc?
-Oczywiście- pocałowałam go.
-Jak Ci się podobało?
-Było świetnie. Dawno się tak nie wytańczyłam. Dziękuję, że mnie zabrałeś.
-I znowu zaczynasz mnie denerwować... Tak, ja też. Jestem zmęczony. Chcesz iść spać?
-Mhm- odparłam i wtuliłam się w niego. Zgasił światło i przytulił mnie.
-Kocham Cię- pocałował mnie w czubek głowy.
-Ja Ciebie też. Zaśpiewasz mi?
-Ok, tylko co?
-Może tę nową piosenkę?
-Spoko- Jeydon wziął głęboki wdech i zaczął śpiewać. Nie pamiętam, kiedy zasnęłam.
Około piątej nad ranem usłyszeliśmy nerwowe pukanie do drzwi. Jeydon wstał otworzyć.
- On... On znowu... Znowu to zrobił- wyszlochała Cait u progu naszych drzwi...
*****************
Piosenka pochodzi z "szufladki" :D, więc nie jest żadną kopią i wgl :)
Dziękuję Szofelyn za recenzję o moim blogu ♥ http://szofelyn.blogspot.com/
Przypominam, że każda osoba, która chce być informowana o nn proszona jest o pozostawienie swojego numeru gg pod najnowszym postem.
Proszę też o pozostawianie swoich opinii na temat bloga, bo jest to dla mnie bardzo ważne : *
Swag, LM
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dobrze że przeniosłaś bloga :D rozdział świetny jak zawsze czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział ;p świetne!
OdpowiedzUsuńAwwwwwwwwwww,to raczej ja dziękuję! <3
OdpowiedzUsuńI czekam na nn <3
hej ja z bloga szofelyn zaciekawilo mnie i kocham twojego bloga!!! *: czekam na nastepny :d
OdpowiedzUsuńOjej, to świetnie :) Dziękuję : *
Usuń