czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 69

3 miesiące później...

- Amy! Amy!! Błagam, niech mi ktoś pomoże! Amy! Amy, nie zasypiaj! Zostań ze mną! Cholera, czy ktoś mi pomoże?! Niech ktoś zadzwoni po karetkę! Amy, nie zasypiaj, błagam... Nie zostawiaj nas... Co z tą karetką?! Ile mam czekać?! Amy, nie, nie, proszę...

  Odpłynęłam. Jedyne, co jeszcze pamiętam, to dźwięk syren. Karetka musiała jechać dosyć szybko. Albo i nie. Już sama nie wiem, od czego kręciło mi się w głowie. Nie miałam sił otworzyć oczu. To było koszmarne. Nieraz nie miałam siły machnąć ręką, ale na coś takiego prostego jak zamykanie i otwieranie oczu , zawsze miałam siłę. Teraz było to cholernie trudne. Starałam się, jak mogłam spełniać prośby jakichś nieznajomych głosów, bym nie zasypiała, ale to było silniejsze ode mnie. Byłam potwornie zmęczona, nie miałam siły na nic. Nie czułam już niepokojącego, ciepłego pulsowania gdzieś przy brzuchu. Sen był czymś błogim, mogłam odetchnąć. Było mi tylko przykro, że zawiodłam Sama, który błagał mnie, bym tego nie robiła...

   Poczułam czyjąś rękę na swoim policzku i lekko drgnęłam. Nie umknęło to uwadze posiadacza miłej, ciepłej dłoni.
- Amy?
   Próbowałam się poruszyć, ale mi nie wychodziło. Chciałam otworzyć oczy, ale mi nie wychodziło. Próba otworzenia ust i wypowiedzenia najkrótszego słowa też była na nic. Spróbowałam więc znowu otworzyć oczy.
- Ciii, Amy, leż spokojnie. Nie ruszaj się. Zaraz wrócę.
   Zrobiłam to, co mi kazano. Jednak po dłuższej chwili, nie mogąc już wytrzymać w bezruchu, znowu spróbowałam otworzyć oczy. Poraziło mnie białe światło, które znalazło swoje miejsce tuż nad moją głową.
- Odsunąć tą lampkę znad oczu pacjentki- rozkazał ktoś tonem nieznoszącym sprzeciwu. To przez tą lampę nie mogłam otworzyć oczu. Kilka razy zamrugałam, żeby odzyskać ostrość wzroku i spojrzałam na trzy sylwetki, stojące u moich stóp.
- Raz, dwa, trzy...- mężczyzna w białym fartuchu pstryknął palcami.- Amy, słyszysz mnie?- Zapytał. Skinęłam głową na potwierdzenie.
- Jak się czujesz?
   Chciałam odpowiedzieć, że nie wiem, ale z moich ust wydobył się tylko cichy charkot.
- Rozumiem, nic nie mów. Gdybym mógł Cię prosić, nie rób gwałtownych ruchów i nie próbuj mówić. Po takim wypadku raczej długo będziesz wracała do zdrowia. zrobimy Ci kilka badań, a potem znowu będziesz mogła zasnąć- uśmiechnął się i odwrócił do drugiego mężczyzny i chłopaka.- Panowie, macie pięć minut. Proszę nie męczyć pacjentki.
- Oczywiście- odparł mężczyzna i podszedł do łóżka.- Maluszku, jak sie czujesz?- zapytał, zdobywając się na uśmiech.
- Tak się cieszę, że się wreszcie obudziłaś- powiedział chłopak i złapał moją dłoń. Spojrzałam w tamtą stronę i zauważyłam żylastą, chudą rękę chłopaka.
- Sam stoi  za drzwiami, zawołać go?- Zapytał mężczyzna, patrząc na mnie pytającym wzrokiem. Sam? Kto to jest Sam? Kim są ci mężczyźni?
   Zebrałam w sobie tyle siły, by móc to powiedzieć.
- Zawołajcie mamę- powiedziałam cicho, a mężczyzna wbił we mnie wzrok. Chłopak spojrzał na niego i obaj chyba nie wiedzieli, co zrobić. Mężczyzna wyszedł szybkim krokiem, a chłopak pocałował mnie delikatnie w czoło i ruszył za nim.


- I jak się czujesz?- Zapytał lekarz, po wszystkich badaniach, które mi zrobiono.
- Okej- odparłam cicho.
- Nie powinnaś się męczyć, pamiętaj- powiedział z uśmiechem.
- Co się...- Nie dokończyłam, jednak lekarz zrozumiał, o co mi chodzi.
- Co się stało? Miałaś poważny wypadek. Twój brat uratował ci życie. Powinnaś być z niego dumna- powiedział i wyszedł.
   Mój brat? Mam brata?
I własnie zaczęłam sobie wszystko przypominać. No, może prawie wszystko.

Biała limuzyna. Sam, mój brat, siedział obok mnie.
- I jak czuje się miss Stratford?- Zapytał z uśmiechem.
- Sam, przestań. Normalnie. 
- Od początku wiedziałem, że wygrasz.
- Przestań. Przecież było jeszcze tyle ładnych dziewczyn- odparłam.
- Ale nie mogły się równać z Tobą. a wiesz dlaczego? Bo jesteś moją młodszą siostrą- uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. 
Nagle ostre hamowanie.
- Co się stało?- Zapytał Sam, ale kierowca tylko krzyknął, że mamy uciekać. Sam pociągnął mnie za rękę. Na ulicy wszyscy uciekali, większość osób krzyczała. Ja nie byłam w stanie. Zobaczyłam tylko chłopaka z chustą nasuniętą na twarz. Rozpoznałabym go wszędzie. Ale to nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że śledził mnie z miną zabójcy, z bronią w ręku. Sam niczego nieświadomy ciągnął mnie dalej w stronę parku. Nie zdążyłam się skulić. Padł szybki strzał, a ja równie szybko padłam na ziemię.
- Amy! Amy!! Błagam, niech mi ktoś pomoże! Amy! Amy, nie zasypiaj! Zostań ze mną! Cholera, czy ktoś mi pomoże?! Niech ktoś zadzwoni po karetkę! Amy, nie zasypiaj, błagam... Nie zostawiaj nas... Co z tą karetką?! Ile mam czekać?! Amy, nie, nie, proszę..

*********************************************************************************


Hate!

Znowu zaśmiecam internet! 


Hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate, hate!


Waliens4Ever

Little Monster♥

15 komentarzy:

  1. O jejku! Dziękuję, że wróciłaś! Jesteś niesamowita! A, i nie przejmuj się hejtem od tego anonima, twoje opowiadanie jest świetne! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału! Bardzo podoba mi się pomysł z utratą pamięci Amy! Zastanawiam się kim jest koleś który strzelał... Znacy się, mam pewną teorię, ale wolę nie zapeszać :) Oczywiście życzę weny i wielu czytelników po tak długej przerwie! Jeszcze raz dziękuję ci za to ze wrocilas!!! xxx
    ~Thank you, jey

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak fajnie, że wróciłaś!!! Dziękuję! Rozdział jak zwykle świetny! Do nn <3
    Ola
    + możesz wyłączyć weryfikacje obrazkową? To bardzo utrudnia komentowanie xx <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobione :) Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej :)

      Pozdrawiam, Little Monster ♥

      Usuń
  3. Jejku, jesteś świetna! Koleżanka poleciła mi ten blog i przeczytałam wszystko w ciągu 2 dni <3 Dziękuję, że piszesz, to jest niesamowite!
    I nie przejmuj się hejtami, rób to co kochasz!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Utrata pamięci... Ojej! Jakie to oryginale! Zerżnięty pomysł od jednego opowiadania o Bieberze i z książki "zapomniałam, że cię kocham". No kochanie, trzymaj tak dalej;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To, że motyw utraty pamięci pojawił się w kilku innych książkach/opowiadaniach, nie znaczy, że Little Monster akurat to zerżnęła. Moim zdaniem ten pomysł jest serio fajny! Mam nadzieję,że niedługo dodasz nn! Powodzenia!
    ~El

    OdpowiedzUsuń
  6. jestes niesamowita! czekam do nn!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy 70 rozdział? Kocham to!

    OdpowiedzUsuń
  8. mam do Ciebie pytanie, kiedy siedemdziesiąty rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No, a już myślałam że nie wrócisz!
    Wierzyłam że coś wymyślisz ;)
    Czekam na NN ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej jaka miła niespodzianka Nareszcie wróciłaś! <3
    Jestem z tobą od początku bloga i naprawdę masz talent.Tylko fajnie by było gdybyś dodawała notki częściej co 2-4 dni albo co tydzień w piątek :)
    Ps. Nie kończ tego opowiadania !!!

    OdpowiedzUsuń