sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 62


- Co się dzieje, Amy?- Zapyta Sam, siadając obok mnie na łóżku.
- Nic, co się ma niby dziać?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie i podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Amy, dobrze wiesz, o co mi chodzi. Ciągle zawroty głowy, nudności... Naprawdę zaczynam się martwić. Dzisiaj zawiozę Cię do szkoły.
- Tylko że nie ma czym- odparłam, kładąc się.
- Dzwoniłem do Jeydona.
- Co?!
- No bo się o Ciebie martwię. Wszyscy się o Ciebie martwimy.
- Wszyscy? To znaczy kogo jeszcze obdzwoniłeś?
- Nooo...- sam zmieszał się.- Amy, nie gniewaj się, no... Czytałem w internecie, że możesz być poważnie chora, ale Jeydon powiedział, że to pewnie nic takiego...
- Bo nic mi nie jest. Czy człowiek nie może być już przemęczony?
- Może. A te mdłości?
- Jejku, czy musisz robić tragedię z tego, ze było mi niedobrze?
- Nie, ja po prostu kojarzę fakty. Jesteś już dosyć dlugo z Jeydonem, trochę już razem przeszliście... Oświadczył Ci się, co prawda nieoficjalnie...
- I co w związku z tym?
- Amy, wpadliście?
- Słucham?! Sam, coś Ty znowu wymyślił?!
- Mnie możesz powiedzieć, przecież jestem Twoim bratem. Nie wydam Cię przed tatą. Będę Was kryl tak długo, jak będzie się dało.
- Sam, ja nie jestem w ciąży!
- Poproszę Cait, żeby pojechała z Tobą do lekarza.
- JA-NIE-JE-STEM-W-CIĄ-ŻY!- Wysyczałam i ze łzami w oczach poszłam do łazienki.
- Amy, otwórz! Przecież to nic takiego. To nie choroba. Każdemu mogło się zdarzyć. Pomogę Ci. Otwórz!
- Czy Ty jesteś niedorozwinięty? Ja nie jestem w żadnej ciąży! Co wyście sobie ubzdurali! Czy ja jestem gruba?- Zapytałam, wychodząc z łazienki.
- Amy, zaufaj mi.
- odwal się. Nie jestem w ciąży!- Syknęłam i poszłam usiąść na krześle. Sam stal przez chwilę i obserwował mnie, a potem poszedł na dól. Wybrałam numer Cait i czekałam, aż odbierze. Gdy za piątym razem nadal nie było odpowiedzi z jej strony, poszłam ubierać się do szkoły. Sam wyjechał wcześniej ode mnie, więc byłam zmuszona pojechać do szkoły autobusem. Na pasach przed szkoła przepuścił mnie Justin, który odwoził do szkoły Cait. Spojrzała na mnie zatroskana, ale ja udałam, że tego nie widzę. Przeszłam spokojnie i uda.lam si do swojej szafki. Wyjmowałam swoje książki, kiedy poczułam ciepło osoby pochylającej się nade mną.
- Gratulacje- mruknął Ryan.- Nosisz pod sercem bękarta tego debila. Ostrzegałem Cię przed nim- syknął i odszedł. Po moich policzkach popłynęły łzy. Nie chodziło o to, że Ryan (tak jak Sam) myślał, ze jestem w ciąży, ale o to, że po raz kolejny chciał udowodnić, że jest lepszy od Jeydona i to z nim powinnam być. Trzasnęłam drzwiczkami od szafki i udałam się do toalety. Pech chciał, ze akurat z niej wychodziła Caitlin.
- Co się dzieje?- zapytała, łapiąc mknie za ramiona.
- Sam powiedział wszystkim, że jestem w ciąży.
- A nie jesteś?- Zapytała zdziwiona.
- Nie!
- No to nieźle. Chris mi powiedział wczoraj wieczorem. Justin dzwonił do Jeydona, ale ten powiedział, ze to jeszcze nic pewnego, że to jeszcze tylko przypuszczenia, bo nie byłaś u lekarza.
- Super. Cait, ja spadam do domu. Nie zniosę tego, ze cala szkoła będzie się na mnie gapić przez cały dzień.
- Spadam z Tobą. Mam historię. I tak nic nie umiem- powiedziała i wyjęła telefon.
- Co Ty robisz?
- Dzwonię po Justina. To mistrz kamuflażu- powiedziała i zadzwoniła do niego.
   Po piętnastu minutach siedziałyśmy już w jego samochodzie. Justin pędził jakąś polną droga swoim Range Roverem i myślał na głos.
- ...bo to mogłoby być możliwe, prawda, Amy?- Zapytał, skręcając na autostradę.
- Tak... Nie... Justin, nie wiem. Nie zadawaj mi takich głupich pytań.
- Ale nie czułaś nic podejrzanego? Przecież takie rzeczy się czuje.
- Odezwał się doktor Bieber- skomentowała Cait i zanuciła jego piosenkę*.
- Nie, wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Myślę, że powinnaś pójść do lekarza, nawet gdy okaże się to niestrawnością żołądka i zwykłym przemęczeniem.
- Dobra, skończmy już ten chory temat, nie po to urwałam się ze szkoły, żeby o tym gadać. Gdzie jedziemy?- Zapytała Cait i spojrzała na Justina.
- Nie wiem. Przed siebie.
- Boże, gazety!- krzyknęła Cait tak, że Justin ze strachu najechał na przeciwny pas ruchu.
- Co Ty bredzisz?- Zapytał wściekły Justin.- Mogłem spowodować wypadek.
- Gazety, Justin, gazety!
- Jakie znowu gazety?
- Wiesz ile jest w szkole plotkar? Przecież ta wiadomość może być wszędzie.
- Cait, nie przesadzaj. Aż tacy szybcy nie są.
- Żebyś się nie zdziwił.


   Cait miała rację. Gdy wracaliśmy do domu, w każdym radiu mówili o mojej domniemanej ciąży. Wpadłam do domu wściekła do granic możliwości, ale granice te jeszcze bardziej się napięły, gdy zobaczyłam w swoim salonie Ryana i Jeydona, a pomiędzy nimi Sama.
- Co tu się dzieje?- Spytałam przerażona, patrząc to na Jeydona, to na Sama, to na Ryana.
- Kotku, przyjechałem najszybciej, jak się dało. Sam zadzwonił. No ale jak widzisz, zastałem w Twoim salonie Ryana, a nie Twojego brata- powiedział Jeydon i podszedł do mnie.
- Sam?- Zapytałam, patrząc na niego.
- Nie patrz tak na mnie. Jak tu wszedłem, to tych dwoje skakało sobie do gardeł. Ja tylko ratowałem sytuację.
- A ty? Co masz na swoje usprawiedliwienie?- Zaptyałam Ryana, który stal teraz naprzeciw mnie, z oczami wlepionymi w mój brzuch.
- Przyszedłem, żeby przemówić Ci do rozumu...
- Zaraz ja mu przemówię- syknął Jeydon, mierząc go wzrokiem.
- Ryan, ja nie jestem w żadnej ciąży. Sam po prostu za dużo siedzi w internecie.
- Byłaś u lekarza?- zapytał Ryan, a jego oczy zabłyszczały.
- Nie, ja to po prostu wiem.
- Czyli to nadal nie jest pewne. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że znam świetnego lekarza, więc jeśli odzyskasz rozum, to zadzwoń do mnie. Pomogę Ci z tym problemem- powiedział Ryan i wyszedł, a ja stałam jak zamurowana. Nie mogłam uwierzyć w słowa Ryana. Skąd u niego tyle nienawiści? Nie mogłam go zrozumieć. Jeydon przytulił mnie, chociaż w środku pewnie aż się gotował.
   Sam chyba stwierdził, że musi się jak najszybciej ulotnić, bo pobiegł na górę.
- Dlaczego nie chcesz jechać do tego lekarza?- Zapytał Jeydon.
- Bo nie ma takiej potrzeby.
- A ja nalegam, żebyś pojechała.
- Ale ja nie chcę jechać do żadnego lekarza.
- Amy, nie bądź uparta i choć raz mnie posłuchaj. Czego się boisz, skoro jesteś pewna?
- Dobrze, pojedziemy.
- Ruchy, mamy wizytę za dwadzieścia minut- powiedział i pociągnął mnie za rękę.

- Jesteś nienormalny- stwierdziłam, gdy jechaliśmy od lekarza.
- Dlaczego tak twierdzisz?- Zapytał z uśmiechem.
- Przyleciałeś tutaj z Atlanty tylko po to, żeby jechać ze mną do lekarza?
- Mhm. Przecież to mogło być moje dziecko. Jak mógłbym przegapić coś takiego, jak pierwsze zdjęcia? I wiesz co? Naprawdę cieszyłem się, ze mógłbym zostać tatą.
- Jedon, masz osiemnaście lat...
- Co nie znaczy, że nie mógłbym się cieszyć. Moje fanki będą zawiedzione. Niektóre chyba nawet na to liczyły.
- Trudno. Może w przyszłości. Myślisz, że nam wybaczą?
- Myślę, że tak. Ale Sam chyba nie przeżyje tego, że nie zostanie wujkiem.
- Wolałabym najpierw zostać ciocią dla jego dzieci. Jeydon, nie chcę się z tym spieszyć.
- Dobrze, rozumiem. Ale przecież nic takiego by się nie stało...
- Nie, zostałabym tylko nastoletnią mamą, jak trzy czwarte amerykańskich nastolatek.
- Dobra, temat skończony. Wiesz, że zostaję z Tobą?
- żartujesz?!- pisnęłam.
- Nie, Scooter się nade mną zlitował i dal mi trochę wolnego. Ale za kare wracam z Justinem.
- To chyba nie kara.
- No niby nie...
- Kocham Cię- powiedziałam i pocałowałam go w policzek

- Amy?- Zapytał gruby głos po drugiej stronie słuchawki.
- Kto mówi?- Zapytałam, nie mogąc rozpoznać głosu. Jeydon spojrzał na mnie pytająco.
- Chris.
- Sorki, nie poznałam- odparłam i uśmiechnęłam się do Jeydona.
- Nie przeszkadzam?
- Nie, no co Ty. Coś się stało?
- Nie, ja tylko... Och, chciałem Cię przeprosić. Chaz też, chociaż nie bardzo przechodzi mu to przez gardło. Siedzi teraz obok mnie cicho jak mysz, żebyś przypadkiem go nie usłyszała.
- Hej Chaz- powiedziałam, niepewna, czy ten mnie usłyszy. W odpowiedzi usłyszałam ciche "Hej"
- Wiem, co Ryan powiedział Ci dziś na korytarzu. To wszystko jest tak cholernie skomplikowane, że nie już sam nie wiem, co mam o tym myśleć. Wszyscy byliśmy przyjaciółmi, a tymczasem każdy każdemu podkłada kłody pod nogi. Nie wiadomo, po czyjej stronie stanąć. Chciałem Cię przeprosić, że tak na Ciebie naskoczyliśmy. Ryan przechodzi samego siebie i chyba wszyscy musimy mu pomóc. Wiem, że potrzebowałaś nas, gdy Sam... Sama wiesz, co ostatnio się z nim działo. Specjalnie go podburzaliśmy. Chcieliśmy zrobić Ci na złość. Mam nadzieję, że nie zerwiesz z nami kontaktów po tym telefonie...
- Chaz, jest ok. Doceniam to, że zadzwoniliście. Słyszysz, Chaz? Naprawdę, jest ok. Powinniśmy się trzymać razem, bez względu na wszystko. Pomożemy Ryanowi. Wszyscy.
- Dzięki, Amy- powiedział Chaz, który do tej pory milczał.
- Amy, czy Ty...- Zaczął nieśmiało Chris.
- Nie, nie jestem w ciąży. sam czyta za dużo artykułów w necie. To tylko zwykle przemęczenie. Jest dobrze,
- To super. Nie przeszkadzam. Na razie.
- Pa- odparłam.
- Amy, Amy czekaj!- krzyknął pospiesznie Chris.- Jutro kręgle?
- Wszyscy?
- Wszyscy.
- Jak najbardziej- odparłam z uśmiechem.
- Do jutra.
- Do zobaczenia- rozłączyłam się.
- Co się stało?- Zapytał Jeydon, spoglądając na mnie.
- Idziemy jutro z chłopakami na kręgle- odparłam z uśmiechem.
- A nie mówiłem, że będzie dobrze?
- Mówiłeś, mówiłeś.
- Ale zaraz... Jak to idziemy? Chyba Ty idziesz.
- Nie. Idziemy razem.
- Jak to razem?- Zapytał Jeydon z uśmiechem.
- Ty też z nami idziesz. Idziemy wszyscy.
- Super- powiedział i zamyślił się na chwilę.- Skoro idziemy wszyscy, to idzie też Ryan. Jak on idzie, to ja nigdzie nie idę.
- Jeydon, proszę cię. Ryanowi trzeba pomóc, a poza tym, to chcę, żebyśmy wszyscy sobie wszystko wyjaśnili. Potem jeden przez drugiego stwarza idiotyczne sytuacje.
- Ten palant próbuje odebrać mi laskę! Czy Ty tego nie rozumiesz?
- Całkowicie nie. Zapewniam cię, że jak dalej będziecie sobie tak robić na złość, to w końcu się to źle skończy.
- Ta rozmowa chyba powinna dobiec końca, jeśli nie chcesz się pokłócić.
- Aha, czyli teraz gdy cokolwiek powiem na temat Ryana, to Ty będziesz się tak zachowywał?
- Właśnie tak. Nie życzę sobie, żebyś cokolwiek o nim mówiła.
- To nie jest koncert życzeń. Dzięki, że traktujesz mnie w taki sposób- powiedziałam i opadłam na krzesło po drugiej stronie pokoju, twarz odwracając w przeciwnym kierunku.
- Masz rację. Jestem skończonym dupkiem. Ryan byłby lepszy- mruknął Jeydon i położył się na moim łóżku.
- Żebyś wiedział- odpowiedziałam, żeby zrobić mu na złość.
- To co ja tu jeszcze robię? Po co ze mną siedzisz?
- Jeydon, przestań, bo to już jest chore.
- Sama zaczęłaś.
- Zamknij się- syknęłam i podeszłam do łóżka. Jeydon spojrzał na mnie podejrzliwie.- Zabraniam Ci tak mówić. Ryan wcale nie jest lepszy od Ciebie.
- Ale ja się tak właśnie czuję. Zawsze go bronisz.
- Ty też powinieneś. To jest Twój przyjaciel
- Były przyjaciel.
- Mniejsza o to. Liczysz się tylko Ty. Ile razy mam Ci to powtarzać?
- Tyle, żebym w końcu zrozumiał- powiedział i podniósł się żeby mnie pocałować.
- Nie tak szybko- odsunęłam się.- Nie chcę, żeby tak to wszystko wyglądało. Nigdzie razem nie wychodzimy, siedzę tutaj cały czas sama. Mógłbyś czasami coś wymyślić...
- Nudzisz się?- Zapytał i rzucił mnie na łóżko.
- Nie o to mi chodziło- skomentowałam.
- Jutro lecimy do Europy.
- O to tez nie.
- Zabiorę Cię na zakupy.
- Jeydon, nie moglibyśmy po prostu pójść do kina?
- Moglibyśmy, gdybym nie byl sławny.
- Dlaczego tylko to jest Twoją jedyną wymówką?
- Bo nie jestem idealny- odparł i położył się obok mnie.

********************************************************************************



*http://www.youtube.com/watch?v=6c_2jJMK-UA

Przykro mi, że zawiodłam Was w kwestii ciąży Amy, ale nie wydaje mi się, by bohaterka tego opowiadania koniecznie musiała zostać młodą mamą w wieku niespełna siedemnastu lat.


Być może przynudzam i nie jestem taka, jak kiedyś w te klocki, ale niestety, nie mam czasu na pisanie.

Być może blog zostanie zawieszony lub ewentualnie notka pojawiać się będzie co dwa tygodnie.


http://odpowie.pl/profil-LittleMonsterJW
Pytania można zadawać całkowicie anonimowo :)




Jeżeli ktoś chce być powiadamiany o NN, proszę o pozostawienie swojego numeru GG lub Twittera :)



Pozdrawiam, Little Monster ♥

21 komentarzy:

  1. Hej ! Nie przynudzasz naprawdę ! Tylko dodawaj co 3-4 dni notki to nam wszystkim wystarczy ;D
    Proszę cie nie zawieszaj swojego bloga bo ciebie zabije ! ;DDD potem zakopie i odkopie ^^
    Masz świetny blog i nie powinnaś się też przejmować głupimi komentarzami od innych dziewczyn.
    Dodawaj szybko nn ! :)

    Julia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze,że nie jest w ciąży :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przynudzasz! Ten rozdział był baardzo dobry! Ja też nie wyobrażam sobie żeby Amy miała już dziecko ;d Mam nadzieje że nabierzesz weny i chociaż co tydzień będą nowe rozdziały ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodaj szybko nn bo ja tu nie wytrzymam xD
    Fajnie by było gdybyś dodawała jeszcze dłuższe rozdziały i żebyś dodawała co 2-3 dni! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, nawet nie wiecie, jak przy takim natłoku zajęć trudno wymyślić mniej więcej pięć stron opowiadania :( Ja też chciałabym móc siedzieć przy opowiadaniu i pisać, pisać, pisać :C Wtedy na pewno byłyby co dwa-trzy dni.

      Usuń
  5. To teraz długo sobie poczekamy na następną notkę z tego wynika ... szkoda ...Rozumiem szkoła i te inne sprawy ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Dodaj nową nn w te ferie co będą :)) Bo jest wolne i będziesz CHYBA miała czas . :) Pozdrawiam :) Ala

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę dodaj nn ! ;3 Nie mogę sie doczekać aż w końcu coś dodasz ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz,pisz szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejciu dodaj następną notkę !!!

    Sara.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dodaj nn ! ^^ Gabi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ogarniam szczerze tego opowiadania, ale cieszę się, że wszystko będzie w normie. Pisz, kiedy znajdziesz czas, ochotę i natchnienie. Masz racje, Amy i Jeydon są za młodzi na rodziców. Dobrze, że jednak nie będzie juniora, hehe. Weny, maleńka:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda,że Amy nie będzie w ciąży ;( no cóż może będzie miała juniora jak skończy 18 lat ;DDD No wgl. gdy do tej 18-stki dojdzie i nie skończysz opowiadania.. mam nadzieje (że NIE skończysz) jak na razie poszukuję innego opowiadania o Jeydonie :D bo ile mam czekać na jeden rozdział ? O.o ale nikt nie dorówna się z twoim opowiadaniem! Mam nadzieje,że dodasz w przyszły poniedziałek nn lub chociaż w ten piątek co będzie! I fajnie by było jakbyś dodawała notki co tydzień w piątek bo kiedyś tak robiłaś nie chce notek co dwa tygodnie ;( To za długo się czeka .. a ja nie mogę wytrzymać bez twojego opowiadania! Więc nie radze Ci go zawieszać ani usuwać itp. mam nadzieje,że nie zakończysz swojego opowiadania tak szybko jak inne głupie dziewczyny to robią -.- no dobra życzę Ci weny do napisania 63 rozdziału ^ ^ Poza tym proszę Cie napisz JESZCZE DŁUŻSZY ROZDZIAŁ NIŻ PISZESZ ;P Pozdrawiam cię Doris.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej. Bardzo masz fajne blogi chodzi mi o jeydonwalelm i howlm.blogspot.com jednak bardziej mi się podoba o jeydonie ;d mam PROŚBĘ DO CIEBIE !
    DODAJ TAM PIERWSZY ROZDZIAŁ ;D na howlm.blogspot.com sorki,ale nie mogę dodawać tam komentarzy i nikt inny bo nie ma opcji wybierania animowany a ja na tamtych kontach nie jestem to dlatego tam ci nikt nie dodaje komentarzy :PP fajnie jak byś tam ustawiła tryb animowany na tamtym blogu ;p (chociaż nie wiem czy możesz tak ustawiać zdaje mi się,że nie można) :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustawianie komentarzy przez osoby anonimowe zostało dodane :)

      Usuń
  14. Super nn ♥
    Czekam cierpliwie na następną notkę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham twój blog <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej masz ask.fm ? jak nie masz to fanie by było gdybyś założyła ;) Ps. Dodaj w tym drugim opowiadaniu 1 rozdział :P
    A i dodawaj szybko 63 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mam odpowie.pl (link w zakładce AKTUALNOŚCI)
      Można pytać z anonima :)

      Usuń
  17. Uwielbiam to opowiadanie. Masz fajny prosty styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń