sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 59


- Hej. Co robisz?
- W sumie nic takiego. Siedzimy z Hailey w salonie i oglądamy jakieś bajki. A co?- Odparł Jeydon.
- Mogę wpaść? Skończyłam już lekcje, babci nie ma, więc obiadu pewnie też nie... Nie mam ze sobą co zrobić.
- Jasne. Moich rodziców nie ma, mamy cały dom dla siebie.
- Świetnie. Będę za piętnaście minut- wyłączyłam telefon i przekręciłam klucz w zamku, ale były zamknięte. Liczyłam na to, że ktoś w końcu usłyszy dzwonek. Sam otworzył mi drzwi po pięciu minutach. Miał krzywo zapiętą koszulę i rozczochrane włosy. Zmierzyłam go wzrokiem i weszłam do środka. W całym domu waliło wanilią. Na kanapie siedziała blondynka, która miała lekko starty makijaż.
- Cześć- powiedziałam do niej słodko, posłałam jej promienny uśmiech i ruszyłam na górę. Sam spojrzał na mnie jak na idiotkę, a ja stanęłam w połowie schodów.- Masz krzywo zapięte guziki, Sam- zaszczebiotałam i poszłam do siebie. Położyłam torbę na stolik, który wczoraj przyniósł tata i poszłam do łazienki. Poprawiłam lekki makijaż, przebrałam bluzkę i zeszłam na dół. Sam siedział z blondynką na kanapie (miał idealnie zapięte guziki koszuli) i rozmawiał z nią przyciszonym tonem. Przybrałam na twarz swój idealny uśmiech i podeszłam do kanapy.
- Czego?- Warknął Sam.
- Grzeczniej- syknęłam, ale zaraz uśmiechnęłam się do blondynki, która na mnie dziwnie spojrzała.- Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale mam małe pytanko do Sama. A mianowicie, nie wiesz o której wraca tata?
- Nie wiem, nie interesuje mnie to.
- Ok. Jeszcze raz przepraszam- uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Muszę dzisiaj zadzwonić do Leah choćby nie wiem co. Wyciągnęłam z lodówki sok (wow, w lodówce coś było) i jakiś serek. Pochłonęłam go, wypiłam duszkiem sok, przełożyłam sztućce ze zlewu do zmywarki, wyrzuciłam śmieci, ubrałam kurtkę i wyszłam z domu. Włożyłam na uszy słuchawki i puściłam muzykę. Dosyć szybkim krokiem doszłam do domu Jeydona w siedem minut. Poszłam przez park, pewnie dlatego tak długo mi to zeszło. Wyłączyłam muzykę i wcisnęłam guzik dzwonka. Rozległ się dobrze znany mi dźwięk i usłyszałam kroki. Otworzyła mi Hailey, która na mój widok stanęła jak wryta.
- Jest Jeydon?- Zapytałam.
- Amy!- Pisnęła i rzuciła mi się na szyję.
- Cześć skarbie- pocałowałam ją w czoło i weszłyśmy do domu.- Jak się czujesz?- Zapytałam, kucając, żeby być „na jej” poziomie.
- Dobrze. Oglądaliśmy z Jeydonem księżniczki.
- Naprawdę? Super- uśmiechnęłam się i zdjęłam buty.
- Ale Jeydon teraz leży i się nie odzywa- powiedziała smutno Hailey i spojrzała na mnie.
- Jak to, leży i się nie odzywa?- Zapytałam pełna złych myśli i szybko zdjęłam kurtkę, po czym powiesiłam ją na garderobie.
- Chodź, to Ci pokażę- mała ożywiła się, chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do salonu. Jeydon leżał na sofie z nieumiejętnie zrobionymi kucykami i pełnym makijażem, zapewne wykonanym przez Hailey.
- Skarbie, Jeydon zasnął- powiedziałam i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Ale mieliśmy się iść bawić w księżniczki- mała spojrzała na mnie z zawiedzioną miną.- Jey mi to obiecał.
- Hailey, jestem pewna, że bardzo chciał i na pewno dotrzymałby obietnicy, ale niestety zasnął. Czy zamiast J-eydona ja mogę się z Tobą pobawić?- Zapytałam, biorąc z fotela pled i nakrywając nim Jeydona.
- Tak. Nalejesz mi picia?
- Oczywiście. Pójdziesz ze mną?
- No ok- odparła i uśmiechnęła się. Poszłyśmy do kuchni. Posadziłam mała na blacie i otworzyłam lodówkę.
- Masz ochotę na sok pomarańczowy czy marchwiowy?
- Pomarańczowy. Pobawimy się w księżniczki?
- Oczywiście- uśmiechnęłam się i nalałam sok do szklanki z imieniem „Hailey”.
- Ale w takie podwodne?
- W syrenki?
- O właśnie. Jeydon mówił, jak się nazywają, ale ja zapomniałam. To pobawimy się w te sarenki?
- Syrenki- poprawiłam ją i zdjęłam z blatu.- Pobawimy się w syrenki. Pewne jak w banku- uśmiechnęłam się, chwyciłam ją za rękę, do drugiej wzięłam szklankę soku i poszłyśmy na górę.
- Amy, mogę Cię o coś zapytać?
- No pewnie- odparłam, zdejmując z szafki lalki Barbie.
- Lubisz Jeydona?
- Bardzo- odparłam i uśmiechnęłam się.- Którą wybierasz?
 -Tę z czerwonymi włosami. Będzie się nazywać Arielka.
- Ok.
- Wiesz, ja tez lubię Jeydona- powiedziała Hailey.- Ale wiesz co?
- No?
- Powiem Ci tajemnicę. Ale nie powiesz jej nikomu, ok?
- Ok- zaśmiałam się.
- Ale obiecujesz?
- Przyrzekam.
- Ty wymyślasz lepsze zabawy, bo Jeydon cały czas mówi, że wolałby oglądać bajki- powiedziała i przytuliła się do mnie.
- Ojej, skarbie- zaśmiałam się i mocno ją przytuliłam.- Jesteś świetna.
- A dlaczego?
- Bo jesteś wyjątkowa.
- A dlaczego?- Zapytała ponownie, patrząc na mnie.
- Wyjątkowa i już- przejechałam jej palcem po nosku, a ona zmarszczyła się.
- Nie rozumiem- odparła i wróciłyśmy do zabawy.

   Po godzinie mała zasnęła, więc przełożyłam ją na łóżko i zaczęłam zbierać zabawki.
- Hailey!- Krzyknął przerażony Jeydon. Usłyszałam kroki na schodach, więc upchnęłam zabawki w dużym pudle i wyszłam na korytarz.
- Cicho, bo ją obudzisz- powiedziałam, gdy wpadł na piętro.
- Amy?!- Zapytał zdziwiony i spojrzał na mnie.
- Mhm.
- Kiedy Ty przyszłaś?- Zdziwił się i uniósł brwi, dzięki czemu z jego włosów spadła gumka. Wybuchnęłam niepowstrzymanym\śmiechem.
- Przed chwilą- odparłam, starając się złapać oddech.
- Z czego Ty się tak śmiejesz?
- Idź do lustra- podpowiedziałam i zamknęłam drzwi pokoju Hailey.
- Ja ją zabiję- jęknął Jeydon i wyszedł z łazienki.- Nawet nie wiem, kiedy ona mi to zrobiła. Dawno temu przyszłaś?
- Nie- zaprzeczyłam.- Idź się umyj- uśmiechnęłam się.
- No już, idę, idę. Tylko nie uciekaj- puścił do mnie oczko i zniknął w łazience. Westchnęłam i zeszłam na dół. Poskładałam pled, który leżał na podłodze i położyłam z powrotem na fotel. Poprawiłam poduszki, poskładałam na kupkę kartki, na których rysowała Hailey, powkładałam kredki do kubeczka i usiadłam na kanapie.
- Czy ja Ci to kazałem sprzątać?- Zapytał Jeydon, schodząc ze schodów.
- Nie, ale...
- To trzeba było to zostawić. Teraz mam przez Ciebie wyrzuty sumienia- powiedział i usiadł obok mnie na kanapie.
- Co miałam robić w międzyczasie?
- Odpocząć sobie- uśmiechnął się i objął mnie ramieniem.- To co? Mała śpi, więc może obejrzymy jakiś film?- Zapytał i wstał, po czym podszedł do telewizora, żeby wyjąć pilot z szafki pod nim. Uświadomiłam sobie w tej chwili, że gdyby nie kariera Jeydona, do której sama go namawiałam, moglibyśmy spędzać tak czas codziennie, a nie tylko kilkanaście razy w roku. Posmutniałam, co niestety zauważył Jeydon.
- Wiesz, ze wiem, o czym właśnie pomyślałaś?- Zapytał, wracając z pilotem i usiadł z powrotem obok mnie.
- Tak?
- Mhm. Też tak dzisiaj siedziałem prawie pół dnia i myślałem, co by było gdyby... Ale doszedłem do wniosku, że nie warto tak myśleć. A te wyjazdy w pewnym sensie są dobre. Przynajmniej dla mnie. Założę się, że gdybyśmy mieli siebie na co dzień, 365 dni w roku, kiedyś byśmy się sobie znudzili. Uwierz mi- uśmiechnął się,- A po drugie, to w sumie nieważne jest to, że wariuję tam bez Ciebie. Jak przyjeżdżam mam Cię tylko dla siebie, jesteś cała moja i w dodatku jestem za Tobą tak strasznie stęskniony, że nie mogę się Tobą nacieszyć. Ale zobacz, będę tu jeszcze trzy dni, potem będę negocjował ze Scottem, żebym mógł przylatywać na weekendy. A jeśli nie na weekendy, to chociaż na jeden dzień w tygodniu. A jeśli nie będę mógł, to postaram się jakoś dogadać się z Twoim tatą i wtedy Ty będziesz przylatywać do mnie. Wytrzymamy, to jeszcze tylko trzy miesiące. Wytrzymaliśmy przeszło pół roku, więc teraz też wytrzymamy. Mam rację?
- Tak.
- Jesteś bardzo dzielna, Amy- powiedział i uśmiechnął się.
- Dzielna?
- Dzielna, odważna, najpiękniejsza... Moja- pogłaskał mnie po policzku i po raz kolejny odsłonił rząd białych zębów.
- Kocham Cię- szepnęłam i delikatnie pocałowałam go w usta.
- Fuuuj- jęknęła Hailey. Odwróciliśmy się zdziwieni i spojrzeliśmy na Hailey, która stała na schodach z misiem w jednej ręce, a drugą zasłaniała sobie oczy.- Już?- Zapytała, odsłaniając nieco oczy.
- Przed chwilą spałaś- mruknął Jeydon, cofając dłoń, która przed chwilą znajdowała się na moim policzku.
- Mogę z Wami pooglądać bajki?- Zapytała, zeskakując z ostatniego stopnia schodów.
- Jeśli musisz- odparł Jeydon, niechętnie robiąc jej miejsce obok siebie.
- Ja chcę w środku- powiedziała, stając przed kanapą.
A ja chcę już iść do domu, bo marudzisz dzisiaj niesamowicie. Albo siadasz obok mnie i oglądasz bajki, albo idziesz się bawić sama na górę- powiedział Jeydon i objął mnie ponownie ramieniem.
- Siadam, siadam- powiedziała i wgramoliła się na kanapę obok Jeydona.- Puścimy sarenki?
- Hailey, dziecko, Sy-ren-ki, a nie sa-ren-ki- westchnął Jeydon.- Nie dasz nam teraz chwili spokoju, prawda?
   Hailey spojrzała na niego z miną niewiniątka i włożyła palec do buzi.
- Przestań tak robić- powiedział Jeydon, delikatnie wyciągając palec Hailey z jej buzi.- Jesteś już dużą dziewczynką, a nie bobasem.
- Ale...
- O, popatrz. Syrenki- Jeydon sprytnie odwrócił uwagę małej i zwrócił się do mnie- Chcesz coś do picia?
- Nie, dziękuję.
- To chodź, coś Ci pokażę- mruknął i pocałował mnie w policzek, po czym wstał i pociągnął mnie za rękę do kuchni.
- Co takiego chciałeś mi pokazać?- Zapytałam, opierając się tyłkiem o blat i patrząc, jak Hailey próbuje związać sobie włosy.
- Czy ja mówiłem, że Ci coś pokażę?- Zapytał, obejmując mnie.
- Mhm. Przed chwilą.
- Musiałaś mnie źle zrozumieć, albo to ja się przejęzyczyłem- powiedział i przytulił mnie, delikatnie całując mnie po szyi.
- Poczekaj, muszę jej pomóc- zaśmiałam się, psując plany Jeydona. Lekko go odepchnęłam i podeszłam do Hailey, która zaplątała gumkę we włosy i nie potrafiła jej zdjąć.
- Pomożesz mi?- Zapytała, gdy usiadłam na kanapę.
- Po to przyszłam- uśmiechnęłam się i zabrałam się za wyplątywanie gumki z włosów Hailey. Spięłam jej włosy w niedbałą kitkę.
- Już skończyłyście?- Zawołał Jeydon z kuchni.
- Nalejesz mi soku?- Zapytałam, śmiejąc się.
- I mi- zawołała Hailey, kładąc na mnie nogi. Spojrzała na mnie, oczekując mojej reakcji, a ja pogłaskałam delikatnie jej nóżki.
- Coś jeszcze?- Zapytał Jeydon, gdy przyszedł ze szklankami i usiadł obok mnie na kanapie.
- To chyba wszystko. Prawda, Hailey?
- Mhm- odparła mała i upiła łyk soku.
- Ja z Wami zwariuję- westchnął Jeydon i zaczął bawić się kosmykiem moich włosów.
   Obejrzeliśmy chyba cztery bajki, a Hailey nadal nie miała dosyć.
- Dobra, i tak zaraz przyjedzie mama. Na jeszcze jedną mogę się zgodzić. W Twoim pokoju- powiedział Jeydon stanowczo, strącając jej nogi ze mnie.
- Jeydon, nie bądź żyła- powiedziała mała i spojrzała na niego, niczym kot ze „Shreka”.
- Nie bierz mnie pod włos hasłami z bajek. Marsz do siebie.
- A jak nie będę oglądała bajki, to mogę tu z Wami siedzieć?
- Hailey nie denerwuj mnie. Idź do siebie.
- Cześć dzieciaki!- Usłyszeliśmy z przedpokoju, a Hailey zerwała się z kanapy.
- Mama!- Krzyknęła i pobiegła do przedpokoju. Jeydon nie przestawał bawić się moimi włosami i krzyknął tylko Cześć. Pani Wale weszła do salonu, siadając w fotelu.
- Jestem wykończona- powiedziała i zdjęła z szyi szalik.- Dzień dobry, Amy. Jak minął Wam dzień?
- Ujdzie- powiedział Jeydon i puścił moje włosy.- Oprócz tego, że obudziłem się z makijażem wykonanym przez moją młodszą siostrę, i tego, że miałem dzisiaj na głowie chyba wszystkie fryzury świata, oraz tego, że nie dała mi ani chwili spokoju, to było całkiem ok. A tak nawiasem mówiąc, to przeszła dzisiaj samą siebie.
- Przepraszam Cię, Jeydon, ale mam teraz takie urwanie głowy. Będę musiała znaleźć nianię. Tata też nie ma czasu...
- Czy ojciec cokolwiek zrobił przy tym dziecku, oprócz rozpieszczenia jej?- Zapytał Jeydon podniesionym głosem i poszedł do kuchni, zabierając przy okazji szklanki.
- Cały czas taki nerwowy?- Zapytała pani Wale przyciszonym tonem.
- Hailey chyba trochę go dzisiaj wymęczyła- odparłam i uśmiechnęłam się pocieszająco. Pani Wale czule przytuliła do siebie Hailey.
- Kocham Cię, Ty mały potworze- powiedziała i pocałowała córkę w czoło.
- Pójdę odprowadzić Amy- powiedział Jeydon normalnym tonem i podrzucił w górę kluczyki od samochodu.- Poczekam w garażu- uśmiechnął się i wyszedł. Wstałam z kanapy i udałam się do przedpokoju.
- Hailey, co Cię dzisiaj ugryzło?- Zapytała pani Wale, wstając z fotela i burząc małej fryzurę.
- Nic, mamuś, nic- odparła mała i pobiegła do kuchni.
- Urwanie głowy- szepnęła pod nosem i podeszła do mnie. Miałam do ubrania tylko kurtkę. Zdjęłam ja z wieszaka, a pani Wale spojrzała na mnie. Uśmiechnęłam się do niej i nałożyłam kurtkę.
- Jeydon znalazł wielki skarb. On bardzo Cię kocha. Nie zmarnuj tego. I nie daj się wykorzystać- powiedziała i mocno mnie do siebie przytuliła.
- Oczywiście- odparłam.- Chyba naprawdę muszę już iść. Do widzenia, pani Wale. Miło było znowu panią zobaczyć.
- Wzajemnie, Amy, wzajemnie- uśmiechnęła się.
- Pa Hailey- krzyknęłam jeszcze i wyszłam na zewnątrz. Jeydon czekał w samochodzie na podjeździe. Mimo ryku silnika dało się usłyszeć w samochodzie muzykę, która umilkła, gdy chwyciłam za klamkę.
- Dlaczego wyłączyłeś?- Zapytałam, gdy zapięłam pasy.
- Bo to nagranie było tak idiotycznie głupie, że aż boję się go słuchać- powiedział Jeydon i pocałował mnie w usta, po czym ruszył.


********************************************************************************

Nawet nie wiem, co mogłabym tutaj napisać...



Jeśli ktoś chce być powiadamiany o NN, proszę o pozostawienie swojego numeru GG lub Twittera pod postem :)




L:il"

15 komentarzy:

  1. Hej dawno tu mnie nie było ;0 ,ale jak zawsze super notka :) Kiedy następna ?? ^^
    Ps. Byłabym szczęśliwa gdybyś następny rozdział zadedykowała mi :*

    Czytelniczka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Może napisz trochę co się dzieje u Justina i Caitlin ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej może w końcu dodasz nowy rozdział ? ;p Nie było Cię ok 3 dni :( A ja nie mam co czytać. Nie dbasz o nas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ;) Wez wkońcu dodaj rozdział dzisiaj najlepiej . Napewno przeczytam :P Ps. Co do twojego nowego bloga jest też tak samo zaj*****y jak ten! Czekam na 1 rozdział.Tylko szybko go dodaj;p Pozdrawiam Ala.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej dodasz 2 rozdziały na raz ? 40,41 ? :) Twoi czytelnicy byliby mile zaskoczeni i mieliby co czytać w końcu.
    ;)
    Pozdrawiam Gosixs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłabym dla Was wszystko, gdybym dysponowała wolnym czasem. Nie chcę się tutaj teraz jakoś tłumaczyć, ale mam prawie codziennie jestem w domu ok. 17, mam zajęcia dodatkowe, naukę, za niedługo korki, a od przyszłego tygodnia "treningi" z dancehallu. Naprawdę staram się robić, co mogę, ale nie ogarniam swoich spraw. Dlatego też nigdy nie obiecuję notki, bo po prostu nie wiem, czy znajdę czas, aby ją dodać. Jestem tylko i niestety człowiekiem.

      Usuń
  6. :( To ja też nie mam czasu ;P


    Smerfetka.. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahaha, wyobraziłam sobie Jeydona w makijażu XD niezłe ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się twój blog <3 Kocham go ! Masz talent kobieto !!! Tylko fajnie by było gdybyś dodawała częściej notki ;) Ale to mały szczegół :) Wiem,że masz dużo nauki itd itp.,ale nigdy nie dodałaś 2 rozdziałów naraz ... =D
    Pozdrawiam Julia.Mam nadzieje tylko,że z braku czasu nie zawiesisz bloga bo wtedy stracisz większość czytelników więc nie radze ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mogłabym zawiesić bloga. Jest to w ostatnich czasach moja jedyna rozrywka. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio oglądałam telewizję

      Usuń
  9. Hej podasz swoje gg ? ^^
    Myśle,że dodasz w piątek 40,41 rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może Ty podaj swoje i napisze do Ciebie :)

      Usuń
    2. P.S. Rozdział 40 i 41 już dawno powstał i jest opublikowany na tym blogu :)

      Usuń