czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 42


- Śpisz?- Zapytałam Jeydona, gdy tylko się obudziłam i poczułam jego rękę na moich plecach.
- Nie, właśnie się obudziłem. A co?
- Nic.
- Co będziemy dzisiaj robić?- Zapytał i pocałował mnie w policzek.
- Nie wiem, to zależy od Ciebie.
- O jedenastej mam wywiad, na który możesz jechać ze mną, potem możemy jechać na obiad, no a o trzeciej po południu mam półtoragodzinny trening, na który też mogę Cię zabrać. Chyba, że wolisz zostać tutaj. Wtedy pojadę o jedenastej na wywiad, wrócę z obiadem i znowu będę Cię musiał opuścić na jakieś dwie godzinki... Ale wieczór mamy wolny.
- Mogę jechać z Tobą?
- No jasne.
- Ok- uśmiechnęłam się,
- Skarbie, przepraszam za wczoraj. To nie powinno tak wyglądać. Sam Cię ostatnio ochrzaniłem za to, że nie wzięłaś ze sobą telefonu, a wczoraj nie wysłałem nawet głupiego sms'a.
- Mhm, ale Ty też miałeś rację. Chyba nie staram się tak bardzo jak Ty.
- Nie przejmuj się tym. W końcu nie każdy musi okazywać swoich uczuć dokładnie tak jak ja. Kocham Cię taką, jaką jesteś, wiesz?- Zapytał i pocałował mnie delikatnie.
- Mhm. Ja Ciebie też bardzo kocham.
- Wiem.
- Będziesz występował na scenie z tą dziewczyna z teledysku?- Zmieniłam temat.
- Jeszcze nie wiem, a co? Jesteś zazdrosna?- Wyszczerzył się Jeydon.
- Niby o kogo?- Zaśmiałam się.- Proszę Cię, kochanie. Ale ładna jest, prawda?
- No- odparł z łobuzerskim uśmiechem.
- Dzięki- odparłam „ze złością” i usiadłam na łóżku.
   Tak, była ładna, a cały teledysk w ogóle był genialny. Był przez pierwsze dwadzieścia cztery godziny trzecim w historii YouTube najczęściej oglądanym teledyskiem. Dziewczyna była śliczna brunetką z niebieskimi oczami i miała naprawdę fantastyczną figurę, której może jej pozazdrościć każda modelka. Teledysk składał się w sumie z trzech głównych scen. W jednej ta dziewczyna była w jakimś salonie z Jeydonem i w sumie nie robili nic ciekawego (ale tak, zżerała mnie zazdrość, gdy to oglądałam), bo leżeli na kanapie, Jeydon śpiewał, a ona wpatrywała się w niego, przytulając się. W drugiej dziewczyna była na plaży z Justinem, który „czule” ją obejmował (taaak, reżyser zrobił wszystko tak, by wyglądało jak najbardziej naturalnie i, owszem, właśnie takie było) i niósł na rękach do morza. W trzeciej scenie (w refrenie) ekran był „podzielony” na dwie części i z jednej strony dziewczyna była z Justinem, a w drugiej z Jeydonem, a w tej części po drugim refrenie dziewczyna „przeszła” z jednego ekranu do drugiego przytuliła się do Jeydona i musnęła jego policzek, a potem znowu wróciła do Justina, ale tylko go przytuliła.
- Nie obrażaj się. Ona jest ładna, ale Ty jesteś piękna- mruknął Jeydon i musnął mój kark.
- Taaak.
- Ok, ale teledysk jest świetny, prawda?
- No, nie do końca- odparłam, zupełnie szczerze.
- No tak, przegiąłem z tym całusem, prawda? Ale to wymyślił reżyser, a nie ja- usprawiedliwiał się Jeydon.- A poza tym, to teraz w każdym teledysku się całują, więc nie zrobiłem nic złego. No i to ona mnie pocałowała, a nie ja ją. To nie był pocałunek, bo ona tylko musnęła mój policzek. Zresztą i tak nie całuje tak jak Ty- zaśmiał się i pocałował mnie w szyję.
- Jasne- odparłam, ale zaśmiałam się. Jeydon w jednej chwili znalazł się przede mną i zaczął mnie delikatnie całować.
- Co jemy na śniadanie?- Mruknął.
- Nie wiem- odparłam, uśmiechając się.
- Może rogaliki?
- Mogą być.
- I sok?
- Mhm.
- A jaki?
- Pomarańczowy?
- Załatwione. Poczekaj, idę do salonu zadzwonić do recepcji. Tylko nigdzie nie uciekaj. Nawet do łazienki!- Oznajmił Jeydon i poszedł do salonu. Uśmiechnęłam się i położyłam na łóżku, nakrywając się kołdrą i wtulając w poduszkę Jeydona, która nim pachniała. Jeydon wrócił do sypialni i rzucił się na łóżko obok mnie.
- Już?
- Mhm. Jesteśmy tak wymagający, że muszą jeszcze dopiec te rogaliki, bo nie były gotowe. Ale spokojnie, wszystko załatwiłem- odparł Jeydon i przysunął mnie do siebie.- A teraz powiedz, że jesteś chociaż trochę zazdrosna.
- Nie jestem- odparłam ze śmiechem.
- Nie możesz chociaż trochę skłamać? Ja wariuję przez tego świra Ryana, a Ty nawet o buziaka nie możesz się troszkę podenerwować- Jeydon wyszczerzył się.
- Jeydon, znowu zaczynasz? Przecież wiesz, ze ja...
- Tak, Tobie ufam- musnął moje usta. - Ale jemu nie. I tego się trzymajmy, dobrze?
- Dobrze.
- A teraz powiedz, ze jesteś zazdrosna- powiedział i połaskotał mnie.
- Nie jestem- odparłam, śmiejąc się.
- Powiedz- znowu mnie połaskotał.
- Jeydon, przestań, proszę, nie...
- No to powiedz- zaśmiał się.
- Nie.
- No to będę łaskotał- oznajmił i znowu zaczął mnie łaskotać.
- Jeydon...
- No powiedz.
- Nie!
- Powiedz.
- No nie!
- No to nie przestanę.
- Dobra, jestem! Przestań już!
- Ok. A nie mówiłem?
- Wymusiłeś to na mnie.
- Nie prawda. Sama to powiedziałaś.
- Bo mnie łaskotałeś.
- Łaskotanie to nie tortura- wyszczerzył się Jeydon.
- Jak to nie?
- Kochanie, przy torturach ludzie się nie śmieją- odparł Jeydon i zerwał się z łóżka, bo ktoś zapukał do drzwi. Jeydon pobiegł otworzyć, a po chwili przyszedł z tacą.
- Śniadanie?
- Mhm. Zobacz jak pachnie- powiedział i postawił tacę na stoliku obok łóżka. Wsunął się pod kołdrę i położył tacę na swoich udach.- Smacznego- uśmiechnął się.
- Wzajemnie- odparłam i wzięłam rogalika.
- I co? Dobre?- Zapytał Jeydon, gdy odgryzłam kęs.
- Tak.
- No, to teraz mogę zacząć jeść- wyszczerzył swoje białe zęby i zjadł rogalika. Gdy już zjedliśmy wszystkie rogaliki, Jeydon poszedł pod prysznic.
- Jeydon, długo jeszcze? Ja też chcę się przebrać i w ogóle...- Zapukałam lekko w drzwi. Jeydon zakręcił wodę i chwilę milczał.
- Amy, możesz przynieść mi ręcznik? Jest w tej szafce nad stolikiem z telewizorem.
- Zrobiłeś to specjalnie, prawda?
- Przysięgam, że zapomniałem.
- Oczywiście- odparłam z sarkazmem i poszłam po ręcznik. Wróciłam z powrotem i pociągnęłam za klamkę, ale łazienka była zamknięta.
- Jeydon!
- Co, nie ma?
- Jest, ale się zamknąłeś!
- No tak, więcej tego błędu nie popełnię. Jeszcze  przez przypadek tu nie wejdziesz- powiedział Jeydon i otworzył drzwi.- No wchodź- zaśmiał się, gdy wystawiłam przez drzwi rękę z ręcznikiem.
- Mam się odwrócić?- Spytałam.
- Po co?- Zdziwił się Jeydon i zaczął się śmiać.- Przecież już widziałaś mnie nago, a ja nie mam przed Tobą dosłownie nic do ukrycia.
- Jaki Ty jesteś głupi- stwierdziłam i rzuciłam w niego ręcznikiem. Jeydon owinął nim biodra i podszedł do mnie.
- Być może- musnął moją szyję.- Teraz Ty możesz iść pod prysznic- uśmiechnął się, pocałował mnie w usta i podszedł do umywalki, żeby umyć zęby.
- No chyba nie? Ty tutaj jesteś.
- No to co? Ty idź się myć, a ja dokończę myć zęby i przebiorę się.
- Jeydon- westchnęłam.
- No co? Już, idź. Chyba, że mam Ci pomóc się rozebrać- powiedział i pociągnął lekko do góry rogi mojej koszulki.
- Ale... Krępuję się.
- Dlaczego?
- Bo znając życie będziesz mnie obserwował?
- Pytasz czy stwierdzasz?
- I jedno i drugie- odparłam i zaczęliśmy się śmiać.
- Myślałem, że już nie musimy niczego ukrywać, nie krępujemy się przed sobą i mówimy sobie o wszystkim, ale jeśli nie...- Powiedział po chwili zupełnie poważnie Jeydon i znowu zaczął szczotkować swoje zęby.
- Nie o to mi chodzi... Po prostu...
- Ok, no to daj sobie ręcznik na kabinę i nie będę mógł niczego zobaczyć, jeśli krępuje Cię moja obecność w łazience podczas Twojego prysznica- odparł. Wiedziałam, że jest nieco zasmucony tym faktem, ale i tak powiesiłam na drzwiach kabiny ręcznik. Jeydon umył zęby, wysuszył włosy i wyszedł z łazienki... zrzucając ręcznik z drzwi kabiny na podłogę. Gdy wrócił, utkwił we mnie wzrok i uśmiechnął się łobuzersko. Wyszłam z kabiny i pospiesznie owinęłam się ręcznikiem.
- Cieszysz się, prawda?
- Bardzo- znowu uśmiechnął się w ten bajeczny sposób.
- Jesteś z siebie zadowolony? Wygrałeś, a teraz możesz już wyjść. Ubrać możesz się w pokoju.
- Ale tu jest lepsze lustro-  odparł pospiesznie i zrzucił z siebie ręcznik. Co za pech, jest już w bokserkach- pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Z czego się tak cieszysz, hm?- Zapytał Jeydon i uśmiechnął się.- Aaa, wiedziałem, że Ci się spodoba- zaśmiał się.
- Głupek- rzuciłam w niego gąbką i poszłam po ciuchy do sypialni. Gdy wróciłam do łazienki, Jeydon był już ubrany.
- No, to teraz cała przyjemność po mojej stronie- Jeydon zmierzył mnie od góry do dołu i uśmiechnął się.
- A co, jeśli już mam bieliznę?- Uśmiechnęłam się zwycięsko.
- A o ile zakład, że jej nie masz?- Jeydon podszedł do mnie.
- O nic.
- No właśnie. W sumie, to co to za przyjemność patrzeć, jak moja dziewczyna się ubiera- Jeydon przylgnął do mnie.- Lepiej samemu ją rozebrać- po raz kolejny uśmiechnął się łobuzersko i musnął moją szyję, a potem odwinął ze mnie ręcznik, który odsłonił mój tył, ale nie spadł na ziemię, bo Jeydon był za blisko mnie.
- Jak w tej chwili nie dasz mi się ubrać, to się spóźnimy na ten twój wywiad, Panie-Wielka-Gwiazdo- cmoknęłam go w policzek, stając na palcach i zakryłam się z powrotem ręcznikiem.
- Obiecuję, że wieczorem już nie będziesz tak pyskować- Jeydon lekko ugryzł mnie w szyję i wyszedł z łazienki.
   Ubrałam się, umyłam twarz i zęby, rozczesałam swoje loki, zrobiłam lekki makijaż, spryskałam się perfumem i wyszłam z łazienki. Jeydon siedział w fotelu i robił coś na swoim telefonie.
- Co robisz?- Zapytałam i usiadłam na jego kolanach.
- Sama zobacz- odparł i pokazał mi swój telefon. Był zalogowany na Tweeterze i właśnie dodał nowy post.

   „ Uwielbiam, gdy budząc się mam przy sobie najważniejszą osobę na świecie, która wita mnie buziakiem. I <3 'U @AmyWyse”

- Twoje fanki mnie za to zabiją- powiedziałam poważnym tonem.
- Jeśli moje fanki są moimi fankami, powinny cieszyć się z mojego szczęścia.
- Co druga Twoja fanka chciałaby wyjść za Ciebie za mąż.
- Bardzo mi przykro, kochanie, ale jestem już zarezerwowany. Do mnie trzeba się ustawić w kolejce. Albo lepiej iść z głową w dół i wejść mi prosto pod koła- uśmiechnął się.- Właśnie! Nie odkupiłem Ci jeszcze spodni!
- Zwariowałeś, nie chcę żadnych spodni- zaśmiałam się.- Mogłabym chodzić bez, byleby Cię tylko przy sobie mieć.
- Ok, trzymam za słowo. Jak tylko przyjedziemy z powrotem, będziesz chodzić bez spodni.
- Do końca Cię powaliło- pocałowałam go. Jeydon odłożył telefon na stolik i zaczął mnie całować, ale po chwili telefon dał o sobie znać.
- No tak, FBI. Zapomniałem wyłączyć- jęknął i odebrał.
- I co?- Zapytałam, gdy Jeydon skończył rozmawiać.
- Scoot. Za dziesięć minut przyjdzie jakiś koleś z obrony i zawiezie nas do tego studia, w którym będę nagrywać wywiad.
- Dla kogo będzie ten wywiad?
- Dla jakiejś stacji radiowej. Fajnie, bo nie będzie stresu przed kamerami. Pamiętam, jak się stresowałem u Ellen.
- Taaa, jasne. Szkoda, że wypadłeś znakomicie i nic nie było widać.
- Kiedyś Cię zabiję- odparł Jeydon i pocałował mnie.
- Oczywiście- musnęłam jego szyję i wstałam.- Chcesz soku?- Zapytałam, stając w drzwiach i oparłam się o framugę.
- Nie rób tak- Jeydonowi zabłyszczały oczy.
- Jak? O co Ci znowu chodzi?- Zdziwiłam się. Jeydon wstał i podszedł do mnie.
- Właśnie tak- odparł i przyciągnął mnie do siebie.- Wtedy mam ochotę się na Ciebie rzucić- wymruczał i pocałował mnie namiętnie w usta.
- To dlaczego tego nie zrobisz?
- Bo mam jeszcze coś dzisiaj do załatwienia. Ale wieczorem nie będziesz już taka pyskata- odparł i znowu mnie pocałował.
- Obiecanki cacanki.
- Ja niczego nie obiecuję, ja Cię informuję, kotku. I na pewno nie będę się z Tobą cackał- uśmiechnął się i chciał mnie pocałować, ale TRADYCYJNIE KTOŚ NAM PRZERWAŁ... W całym pomieszczeniu rozległo się donośne pukanie. Jeydon niechętnie poszedł otworzyć.
- Dzień dobry. Pan Jeydon Wale?- Zapytał wysoki, ciemnoskóry mężczyzna, odczytując nazwisko Jeydona z kartki. Wyraz jego twarzy był przerażający.
- Tak, to ja. O co chodzi?
- Och, proszę się nie niepokoić- mężczyzna uśmiechnął się.- Przysłał mnie pan Scooter Brown,. Panie Wale. Od dzisiaj zaczynam pracę jako pański ochroniarz. Stresuję się chyba tak, jak jeszcze nigdy- powiedział szczerze.
- Niech pan wejdzie- Jeydon otworzył szeroko drzwi i wpuścił mężczyznę, który dopiero teraz mnie zauważył.
- Dzień dobry- przywitał się nieśmiało.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się promiennie, a Jeydon podszedł i objął mnie w talii.
- Proszę usiąść- Jeydon wskazał głową na fotel i mężczyzna usiadł.
- Ojej, nie przedstawiłem się. Robert Ollander. Ale dla Was Rob- uśmiechnął się.
- Jasne, ja jestem Jeydon, a to moja dziewczyna, Amy. Mam nadzieję, że nasze relacje będą całkiem dobre i że będziemy się dogadywać.
- Tak, ja też mam taką nadzieje. To co? Jedziemy?
- Jasne. Weźmiemy tylko rzeczy.
- Naturalnie. Poczekam przy samochodzie.
- Ok- odparł Jeydon i zamknął za nim drzwi.- Całkiem fajny, no nie?
- Mhm. Tylko taki trochę sztywny.
- Och, słyszałaś przecież, że to jego pierwszy dzień. Wyluzuje i będzie ok.
- Naturalnie- odparłam ze śmiechem i zaczęłam się ubierać. Jeydon zamknął za nami drzwi pokoju, zjechaliśmy windą na dół, Jeydon oddał klucze w recepcji i wyszliśmy na parking. Rob stał przy dużym czarnym terenowym samochodzie. Jeydon  chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy do samochodu. Rob otworzył nam drzwi.
- Panie Wale...- zaczął, zle Jeydon mu przerwał.
- Jeydon- uśmiechnął się.
- Panie Jeydon...
- Rob, po prostu Jeydon – poklepał go po ramieniu i wsiadł do samochodu.
- Ok- odparł Rob, gdy usadowił się już w fotelu.- Jedziemy teraz do radia, tak?
- Tak.
- Proszę zapiąć pasy- poprosił i ruszyliśmy. Rob wyjechał na główną ulicę i zasunął ciemną szybę, która teraz oddzielała nas od Roba.
- Rob, widzisz nas przez tą szybę? -Zapytał Jeydon i uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
- Mówiłeś coś?- Rob nieco obniżył szybę tak, by móc nas dojrzeć w lusterku.- Przez to cholerstwo nic nie słychać. Tylko takie ciche brzęczenie.
- Pytałem tylko, czy coś przez to widzisz?
- Nie. Każdy samochód tak ma. Nie widzę Was i nie słyszę. Jak będziecie coś chcieli, to przed Wami przy tej szybie jest taki zielony guzik.
- Jasne, dzięki- odparł Jeydon.
- Nie ma za co- Rob z powrotem zasunął szybę.
- Słyszałaś?- Jeydon wyszczerzył się, gdy szyba była już całkowicie zasunięta.- On nas nie słyszy- mruknął i położył mi rękę na udzie,- I nie widzi...- Musnął mój policzek.
- Jeydon, przestań. A jeśli kłamie?
- Nie sądzę, by mówił o tym z takim przekonaniem- uśmiechnął się.- Wiesz, co moglibyśmy tutaj robić?
- Wiem. Możemy na przykład rozmawiać o różnych rzeczach lub podrapać się po nodze, bo w towarzystwie nie bardzo wypada- uśmiechnęłam się zwycięsko.
- Chyba nikt, tak jak Ty, nie potrafi mnie tak skutecznie ściągnąć na ziemię- odparł i chwycił moją dłoń. Przeniósł wzrok za szybę i gładził kciukiem wierzch mojej dłoni.

- Halo?
- Amy?
- No raczej- odparłam.
- To dobrze. Zmień ton. I jak? Jesteś już na miejscu?
- Tak, tato. Siedzę właśnie w hallu jakiejś stacji radiowej i czekam na Jeydona, który właśnie udziela wywiadu.
- Jesteś bezpieczna?
- Tato, a co mogłoby mi tutaj grozić?
- No nie wiem.
- Właśnie. Poza tym, Jeydon ma swojego ochroniarza. Nic nam się nie stanie.
- Dobrze. Gdyby coś się stało, to...
- Tak, tato, wiem. Ale nic nam się nie stanie.
- Muszę kończyć. Zadzwonię wieczorem.
- Ok. pa, tato. Kocham Cię.
- Pa, słonko. Ja Ciebie też- odparł tata i rozłączył się. Chciałam schować telefon do kieszeni, ale wyślizgnął mi się z ręki i upadł na podłogę. Podał mi go jakiś facet.
- Dzięki- uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
- Amy?- Zapytał, przyglądając mi się.
- Chris?- Zawołałam.
- Amy!- Tym razem to on krzyknął i przytulił mnie.
- Poznałeś mnie!
 -A dlaczego miałbym nie poznać? Jesteś dziewczyną chłopaka, który robi kawał świetnej roboty! Co za spotkanie. Co Ty tu robisz?
- Jeydon jest za tymi drzwiami i właśnie udziela wywiadu- odparłam.
- No tak. Ja właśnie skończyłem- wyszczerzył się.- Dasz się zaprosić na kawę?- Zapytał, lecz widząc mój speszony wzrok, poprawił- To znaczy Ty i Jeydon.
- Może następnym razem? Mamy dziś już trochę inne palny, a poza tym jestem tu tylko na weekend i...
- No tak, zapomniałem, że jeszcze macie szkołę. Spoko- uśmiechnął się. Zapanowała cisza. Kompletnie nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
- To ja będę już leciał. Jak kiedyś jeszcze będziecie w Atlancie, to dajcie znak. Milo by było pójść na jakąś pizzę, czy coś- powiedział w końcu Chris.
- Oczywiście, tylko wiesz... Strasznie trudno Cię namierzyć- wyszczerzyłam się.
- No tak. Daj telefon, zapisze Ci numer- poprosił , a ja podałam mu swoją komórkę.
- Dzięki- uśmiechnęłam się, gdy oddał mi telefon.
- Gdyby jakaś fanka znowu mnie rozszyfrowała to dam znać o zmianie numeru. Pa- przytulił mnie lekko i poszedł w kierunku wyjścia.


   Gdy Jeydon w końcu wyszedł ze studia, pojechaliśmy na obiad, a stamtąd na salę treningową. Jeydon pocił się z tancerzami, a ja z Robem poszłam do kawiarni na gorącą czekoladę. Po godzinie Rob zapytał, czy może mnie zostawić samą i iść zadzwonić do żony, na co oczywiście odpowiedziałam, że się zgadzam i zostałam sama. Nudziłam się jak mops, bawiąc się połamaną słomką. W końcu do kawiarni wpadł Jeydon.
- O, tu jesteś! Szukałem Cię. Możemy już jechać?
- Oczywiście.
- A gdzie Rob?
- Wyszedł zadzwonić do żony.
- Wow, on ma żonę? Taki goryl? Myślałem, że tacy jak on...
- Może po prostu są szczęśliwi. Chodź już- pociągnęłam go za kurtkę i wyszliśmy na parking. Samochodu ani Roba nigdzie nie było.
- Cholera...- Zaczął Jeydon, ale rzuciłam mu karcące spojrzenie.- Przepraszam. Nawet nie mam jego numeru.
- To zadzwoń do Scootera.
- Fakt- odparł Jeydon i zadzwonił do Scoota.
- Kurde- Jeydon kopnął słupek przy budynku i spojrzał na mnie.
- Co się stało?
- Fanki nas znalazły. Wiedzą, w którym hotelu śpimy i stoją tam, krzycząc moje imię. Musimy przeprowadzić się do tego, w którym śpi Justin. Rob zaraz tu będzie, pojechał nas spakować.
- Myślałam, że Justin ma dom w Atlancie.
- Bo ma, ale jego też znalazły. Cholera. Będę musiał oglądać jego... twarz przy śniadaniu- westchnął.
- Przestań- spojrzałam na niego, a on na mnie.
- Ok, już- odparł i podszedł bliżej, by po chwili mnie przytulić.


***********************************************************************************

Na prawdę bardzo zmartwiła mnie ta statystyka :c




Nie wiem, jak będzie z NN Napisane są do 46 rozdziału, ale jak i kiedy będą dodawane... Jeszcze nie wiem. !@ lipca wyjeżdżam na wieś, a w sierpniu prawdopodobnie polecę do Londynu.

Leciałyście już kiedyś samolotem? Jakie wrażenia?


Jak zwykle możecie zostawiać swoje numery GG lub adresy TT, a ja będę Was na bieżąco powiadamiać o NN.

Teraz będę dodawać je trochę częściej, w końcu nie ma to jak opalanie się, dobra muzyka + laptop na kolanach, na którym tworzę NN :)



#Swag♥

5 komentarzy:

  1. Czuje że będzie sie działo w następnym rozdziale jeśli spotkają JB. Dla mnie możesz dodawać codziennie NN ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Statystyką się kochana nie martw, może nie masz miliona fanów, co już mówiłam, ale za to jesteśmy wierni, i ja zamierzam zostać z Tobą i tym blogiem do końca, nie mówiąc zresztą o tym, że mam nadzieję, iż ten blog nigdy się nie skończy, chyba że zaczniesz coś nowego. ;) nie wolno Ci marnować tego talentu! Rozdział jest wspaniały, choć to tylko błahe określenie czegoś, na co zwyczajnie brak słów. Dodaj nn jak najszybciej, czekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Żeby nie było skomentowałam wszystkie posty,których nie skomentowałam xd i przeczytałam wszystkie których nie przeczytałam i nadal uważam że piszesz cudownie i teraz jestem pewna że NIE pomyliłam się !!Czekam na kolejne z niecierpliwością !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, dopiero teraz trafiłam na to co tu piszesz, ale masz talent. Ja wielokrotnie starałam się pisać ale odpuszczam przez statystyki. Od dzisiaj zaliczaj mnie do swoich wiernych czytelników <3
    PS. Kc Jeydon <3
    ~Ammalinne

    OdpowiedzUsuń