czwartek, 7 czerwca 2012
Rozdział 38
- Dzień dobry, skarbie- Jeydon przywitał mnie przez telefon.
- Dzień dobry- odparłam zaspanym głosem.
- Obudziłem Cię?
- Mhm.
- Przepraszam.
- Nie szkodzi. I tak miałam wstać za dziesięć minut. Muszę iść do szkoły.
- No tak, zapomniałem. O której kończysz?
- Jeydon, śpisz jeszcze?
- Nie, dlaczego?
- Wszyscy kończymy tak samo.
- A, masz rację. Zapomniałem. O drugiej, tak?
- Tak- usiadłam po turecku na łóżku.
- Mam dzisiaj wywiad u Ellen.
- Naprawdę?
- Mhm.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?
- Dopiero wczoraj wieczorem się dowiedziałem. Będziesz oglądać?
- No jasne.
- Super. Będzie o czwartej. Nagramy wywiad i będę musiał jechać do studia. A potem przyjedzie nauczyciel, którego załatwił mi Scooter.
- No widzisz? Nie tylko ja będę musiała się uczyć.
- Mhm. Stresuję się.
- Czym?
- No tym całym wywiadem. No i będę musiał zaśpiewać sam piosenkę, którą nagrałem z Justinem...
- I Ty stresujesz się tym, że będziesz musiał sam zaśpiewać? Jeydon, kotku, proszę Cię... To jest Twoja szansa. Zaśpiewasz po raz pierwszy sam. Po raz pierwszy udzielisz wywiadu i to w telewizji. Jeydon to jest wspaniałe! Czym Ty się możesz stresować? Bądź sobą. Zaśpiewaj tak jak zawsze. Zobaczysz, wszyscy Cię polubią.
- Dzięki, że mnie wspierasz.
- Jeydon, jesteś moim chłopakiem. Jak mogłabym Cie nie wspierać?
- Kocham Cię, wiesz? Tak bardzo Cię kocham...
- Jeydon, ja Ciebie też.
- To dobrze. Brakuje mi Ciebie tutaj. Przebudziłem się w nocy i zdałem sobie sprawę z tego, że nie ma Cię obok mnie. Potem rozejrzałem się po pokoju i stwierdziłem, że nie ma Cię nawet w tym samym mieście. To takie głupie uczucie... Dobra, koniec z tym, bo zacznę tęsknić jeszcze bardziej. Co wczoraj robiłaś?
- Hmmm, jak wróciłam z lotniska, to oglądałam z Samem TV, potem zjedliśmy obiad, a resztę dnia spędziłam na oglądaniu naszych wspólnych zdjęć...
- Też oglądałem nasze zdjęcia w samolocie. Mam jedno takie, na którym tak słodko śpisz.
- Co?!
- No, mam zdjęcie na którym śpisz- zaśmiał się.
- Kiedy Ty je zrobiłeś?
- W tamtym roku. Śpisz w mojej koszulce, przytulona do mojej poduszki z miną aniołka. Chyba ustawię je sobie na tapecie.
- Zwariowałeś.
- Nie. Po prostu jesteś dla mnie najpiękniejsza. I tak słodko wyglądasz kiedy śpisz.
- Kiedy wracasz?- Zmieniłam temat.
- Nie wiem jeszcze dokładnie. Muszę nagrać kilka piosenek, wypromować się... Nie będę cały czas w Atlancie. Ale mam kilka gotowych materiałów, zostanie tylko tekst.
- Aha.
- Widziałem się wczoraj z Justinem.
- I co?
- Nic. Nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Potem pojechał na kolację z Seleną.
- No tak, Selena... Mam nadzieję, ze nie kręci się obok Ciebie.
- Amy, przecież wiesz...
- Tak, wiem- przerwałam mu.- Po prostu jej nie lubię i nie chcę, żeby przebywała w Twoim otoczeniu.
- Postaram się. Amy, ufasz mi?
- Ufam- odpowiedziałam bez chwili namysłu.
- To dobrze. Ja Tobie też. Tylko... Uważaj na chłopaków, ok?
- Na chłopaków?
- No, na Ryana. Proszę Cię.
- Jeydon, znowu...
- Nie, Amy, nie znowu. Nie każę Ci milczeć jak grób i nigdzie nie wychodzić... Chociaż i tak byś mnie nie posłuchała. Po prostu bądź ostrożna i uważaj na siebie, ok?
- Ok- odparłam.
- Amy, muszę kończyć. Zresztą Ty i tak musisz szykować się do szkoły. Zadzwonię wieczorem, ok? A przynajmniej bardzo się postaram.
- Dobrze,
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Pa- rzucił i rozłączył się. Przeciągnęłam się na łóżku, wstałam i poszłam wybrać ciuchy na dzisiejszy dzień.
- Witam w programie Ellen de Generes. Dzisiaj moim gościem będzie niezwykle utalentowany chłopak z małego miasteczka, które jest już całkiem popularne za sprawą mojego młodocianego przyjaciela, Justina Biebera. Stratford jest chyba miasteczkiem, w którym nie ma przeciętnych nastolatków- prezenterka zaśmiała się, a publiczność zareagowała oklaskami.- przed Wami początkujący gwiazdor, Jeydon Wale!- Krzyknęła Ellen, publiczność zaczęła klaskać energicznie, a kilka dziewczyn zaczęło piszczeć. Rozsunęły się ogromne drzwi, przed którymi stała Ellen i Jeydon dołączył do prezenterki.
- Co u Was?- Zapytał Jeydon, a te same dziewczyny, co przedtem znowu zaczęły piszczeć. Publiczność po raz kolejny zaklaskała.
- Jeydon, przejdźmy może na kanapę, będzie wygodniej- Ellen uśmiechnęła się i przeszli na kanapy.- Może zacznę od standardowego pytania: dlaczego tak długo ukrywałeś swój talent?
- Ummm... To nie było tak, że ja go ukrywałem. Dla mnie to była po prostu fajna zabawa. Robiłem muzykę tak sobie. Nie dla rozgłosu, dla siebie. Potem zacząłem wrzucać filmiki do internetu. Coraz więcej osób zaczęło mnie śledzić... Ammm... Któregoś dnia Justin zaproponował mi współpracę. Myślałem, ze sobie ze mnie kpi, żartuje. Ale on powiedział, ze mam talent i pomoże mi się wybić.
- No właśnie, Justin to Twój przyjaciel, prawda? Dlaczego więc zerwał kontrakt?
- Ymmm... Justin... Trochę się wszystko pokomplikowało, a poza tym Justin stwierdził, że już wystarczająco mi pomógł. Scooter Braun, manager Justina , został także moim managerem, ale oddziela moje pierwsze kroki od kariery Justina. Myślę, że już raczej nie będziemy razem pracować.
- Co do współpracy... Chris Brown chce, byś zrobił beat do jego nowej piosenki- Ellen uśmiechnęła się.- Czy podjąłeś już decyzję?
- Tak. Zrobię coś z Chrisem, kiedy skończę pracę nad swoją debiutancką płytą. Na razie jestem za bardzo zapracowany.
- Czy Twoja rodzina wspiera Cię w tym, co robisz?
- Oczywiście, szczególnie moja mama. Zawsze liczę się z jej zdaniem. Ona zawsze wie, co jest dla mnie dobre i zawsze udziela mi wielu pożytecznych wskazówek, dzięki którym jestem dziś tym, kim jestem. Jest jedną z czterech najważniejszych kobiet w moim życiu. Nic dziwnego, że tak bardzo ją kocham.
- Jedną z czterech? A pozostałe trzy?
- Amy, babcia no i oczywiście Hailey, moja czteroletnia siostra.
- Amy, Twoja dziewczyna, nie jest zazdrosna?
- Chyba nie- Jeydon zaśmiał się.- Nie daję jej do tego powodów. Ale wolałbym o niej nie rozmawiać. Chciałbym, żebyśmy mieli tyle prywatności, ile każda normalna para.
- Rozumiem. Wróćmy do tematu kariery. Twój pierwszy singiel jest bardzo obiecujący. Następne będą różnie dobre?
- Myślę, że tak. Moja pierwsza płyta będzie bardzo uniwersalna. Myślę, że przypadnie do gustu każdemu słuchaczowi.
- Kiedy premiera?
- 8 marca, ale za tydzień będzie premiera teledysku „Happy”, który nagramy razem z Justinem. Reszty szczegółów niestety nie mogę zdradzić.
- Oczywiście. Chciałabym jeszcze zapytać o to, co zamierzasz robić po nagraniu płyty? Oprócz duetu z Chrisem, oczywiście.
- Na pewno będę promował swoją płytę w Stanach, być może i w Europie. Zobaczymy, jakie będą notowania i czy ktoś będzie słuchał moich wypocin- Jeydon zaśmiał się nerwowo.- Zrobię sobie krótką przerwę i może zacznę trasę koncertową, ale to jeszcze nic pewnego. Muszę czekać na reakcję ludzi.
- No, kilka fanek już masz. Alice, Juliet, Marie, możecie tu na chwilę podejść?- Ellen rzuciła pytanie do publiczności. Kamera pokazała trzy z kilkunastu dziewczyn, które piszczały. Popatrzały po sobie i ruszyły na scenę. Podbiegły do Ellen i wbiły wzrok w Jeydona.
- Jeydon, to chyba twoje pierwsze, wierne fanki. Czy mógłbyś być tak miły, i podarować im swój autograf?
- Oczywiście- Jeydon uśmiechnął się i podpisał okładkę singla Happy, która przedstawiała sylwetki Justina i Jeydona z bukietami róż z profilu. Stali do siebie plecami. Dziewczyny podziękowały i ruszyły z powrotem na widownię.
- Dzięki, że do mnie wpadłeś, Jeydon. Jestem Ci bardzo wdzięczna- Ellen uśmiechnęła się, podała Jeydonowi rękę i wstała. Jeydon nadal siedział, a kamera przesuwała się za Ellen, która podążała w kierunku kulis.
- Myślę, że Ameryka odkryła kolejny, kanadyjski talent. Z niecierpliwością czekamy na debiutancką płytę Jeydona Wale, która ukaże się w sprzedaży 8 marca. A teraz specjalnie dla Was Jeydon na scenie!- Ellen wyszła za kulisy, a kamera przeniosła się na scenę, gdzie stał już Jeydon. Rozpoczęły się pierwsze takty muzyki i Jeydon zaczął śpiewać. Po występie podziękował i wyszedł za kulisy.
- Jak na pierwszy wywiad, to poradził sobie jak zawodowiec- Cait uśmiechnęła się do mnie.- Nawet Justin nie wypadł tak świetnie- dodała, nieco smutniejszym tonem.
- Nie wiem, nie bardzo znam się na ocenianiu wywiadów- uśmiechnęłam się.- Co powiesz na banany w czekoladzie? Musiałabyś mi tylko trochę pomóc- wyszczerzyłam się.
- Jasne- Cait odwzajemniła uśmiech. Wstałyśmy z kanapy i zaczęłyśmy przyrządzać banany. Gdy były już w piekarniku, usiadłyśmy z Cait w salonie przed TV. Oglądałyśmy „Glee”.
- Cait, nie będziesz miała nic przeciwko, jak pójdę na górę po telefon?
- No jasne, że nie. Idź- uśmiechnęła się.
- Dzięki- odwzajemniłam uśmiech i pobiegłam szybko na górę. Wzięłam telefon z szafki nocnej i równie szybko zbiegłam na dół.
- Jestem- wydyszałam, padając obok niej na kanapę.
- Nie musiałaś się tak śpieszyć, przecież cały czas tu jestem- zaśmiała się Cait.- Chcesz napisać do Jeydona, hm?- wyszczerzyła się.
- Nom- zaczerwieniłam się. Naprawdę tak łatwo było mnie przejrzeć?
- Pisz, pisz- ponagliła mnie.
Wiadomość tekstowa do: Jeydon ;*
Jestem z Ciebie taka dumna! Było świetnie! I nie oszukuj, wcale się nie stresowałeś :) A przynajmniej nie było tego widać :p Kocham Cię! ;*
- I co? Wysłałaś?
- Mhm- uśmiechnęłam się.
- To dobrze. Amy, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że jesteście razem. Tak świetnie do siebie pasujecie. No i Jeydon tak bardzo Cię kocha...
- Cait, proszę Cię, przestań. Zawstydzasz mnie. Nie lubię słuchać takich rzeczy.
- Nie lubisz komplementów?
- No, głupio się czuję, jak ktoś mi schlebia. Nie wiem, jak mam się zachować.
- Ale ja tylko potwierdzam fakty- wyszczerzyła się.- Poza tym powinnaś być z siebie dumna: udało Ci się usidlić Jeydona. Zawsze był taki jak Ryan, a teraz... Cieszę się. Naprawdę.
- Dzięki. Bardzo chciałabym, żebyś Ty też sobie kogoś znalazła.
- No jasne, ale myślę, że jeszcze nie teraz. Na razie nie chcę się w nic pakować. Chyba nie doszłam jeszcze do końca do siebie, dobrze zrobi mi przerwa. Dobrze jest, jak jest- Cait uśmiechnęła się.
- Na pewno?
- Mhm. Dobrze, że mam Was. Chyba nie dałabym rady bez Waszego wsparcia- Cait przytuliła mnie mocno. Usłyszałyśmy dźwięk wyłączającego się piekarnika.
- Banany!- Powiedziałyśmy równocześnie i wybuchnęłyśmy śmiechem. Wyjęłam nasze banany z piekarnika, przełożyłam na talerze, polałam wcześniej przygotowanym sosem czekoladowym i zaczęłyśmy jeść przy blacie w kuchni.
- Mmm, pycha- stwierdziła Cait po pierwszym kęsie.- Gotujesz?
- Zdarza się. Naprawdę, zupki chińskie i tym podobne na dłuższą metę nie są dobrym rozwiązaniem. A Sam nie jest najlepszym kucharzem- uśmiechnęłam się.
- Chris ostatnio spalił zapiekanki w mikrofalówce- zaśmiała się Cait.- Tak był zajęty Robyn, że nastawił je na 30 minut.
- No właśnie, jak pomiędzy nim, a Robyn?
- Hah- Cait znowu się zaśmiała.- To jest z mojej strony trochę dziwne, bo zawsze uważałam, że Chris jest jeszcze za młody, by się z jakąś kolegować, a co dopiero mieć dziewczynę. No i pewnego dnia wchodzę do salonu,a tu Chris obejmuje jakąś pannę na swoich kolanach i całuje. Wiesz jakie to dziwne uczucie? Taki Chris, który niedawno sikał w gacie, próbował jeździć na rowerze, zaczął chodzić do szkoły całuje się z laską. Najpierw nie wiedziałam, co mam zrobić. Potem wycofałam się do swojego pokoju, a gdy tylko Robyn wyszła, zaczęłam się z niego nieźle nabijać. Ale to jego pierwsza miłość- uśmiechnęła się.- Dobrze im się układa. Myślę, że są ze sobą szczęśliwi.
- To dobrze- uśmiechnęłam się, a potem znowu wzięłam do ust kęs banana.- Ja zawsze byłam zła na Sama.
- Dlaczego?
- Bo on co chwila miał nową dziewczynę, przyprowadzał je do domu i w ogóle, a ja nie mogłam mieć nikogo, bo mój najukochańszy starszy braciszek wiedział wszystko lepiej i skutecznie uniemożliwiał mi rozmowę z jakimkolwiek chłopakiem. Jeydon jest pierwszym, który przypadł mu do gustu.
- Powinnaś się cieszyć. Może Sam skutecznie uchronił Cię przed czymś, czego nie chciałaś przeżyć?
- Tym samym nie pozwalając mi się do nikogo zbliżyć. Podczas gdy dziewczyny w moim wieku spotykały się z chłopakami, ja nie mogłam z nikim pogadać, bo zaraz pojawiał się mój przypakowany braciszek i na wszystkich grzmiał- odparłam i zjadłam ostatni kawałek banana. Cait była ode mnie szybsza i teraz siedziała nad swoim talerzem, mażąc palcem w sosie czekoladowym.
- Przypakowany?- Znowu się zaśmiała.- Co Ty od niego chcesz,? Jest całkiem, całkiem. Ale ma dziewczynę.
- Po prostu według mnie ma trochę więcej muskulatury niż zwykli kolesie.
- Dba o siebie..
- Taaaak, nie mam nic przeciwko kaloryferkom na brzuchach, ale on jest chyba trochę przerośnięty ostatnim czasem.
- No tak, ostro przypakował, ale teraz jest taki... Bardziej męski.
- Osiłek.
- Wcale nie.
- Nie znasz się- wyszczerzyłam się.
- Dobra, nie gadajmy już o nim. Ale trzeba potwierdzić, że w tych krótkich włosach wygląda o wiele lepiej.
- Cait, błagam- uniosłam oczy do góry.
- Ok, ok. Ma dziewczynę, nie mnie dane jest kwestionować jego wygląd- uśmiechnęła się.
- Daj, pozmywam talerze- wstałam, zgarniając talerze.
- Pomóc Ci?
- No co Ty, jesteś gościem.
- No ale nie dość, że zeżarłam, to teraz sobie siedzę.
- Jaka Ty jesteś głupia- stwierdziłam i wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Ale i tak mnie kochasz?
- No jasne- wyszczerzyłam się.
Cait siedziała jeszcze ze mną, dopóki nie przyszedł Sam z Ryanem i Chazem. Cait zmyła się pod pretekstem, że ma na jutro zadanie z historii, chociaż Ryan zapewniał ją, że nauczyciel niczego nie zadawał. Cait posłała mu mordercze spojrzenie zza pleców Chaza i poszła do domu. Nie chciało mi się z nimi siedzieć i patrzeć jak grają, więc posiedziałam z nimi tylko pół godziny, odgrzałam lasagne, którą zostawiła babcia, zjedliśmy i poszłam do siebie na górę. Rozłożyłam się na kanapie i włączyłam laptopa. Sprawdziłam pocztę, przejrzałam zdjęcia moich starych znajomych z Ottawy i zaczęłam szukać nowych piosenek, gdy zawibrował mój telefon.
Wiadomość od: Jeydon ;*
Mówisz tak, żeby mnie pocieszyć ;p Ja tam umierałem ze strachu!
Gdy chciałam odpisać, pojawiła się druga wiadomość:
Wiadomość od: Jeydon ;*
Jeszcze 15 min i będę całkowicie sam, w Naszym apartamencie, pamiętasz, gdzie?^^
Wiadomość do: Jeydon ;*
Oczywiście, że pamiętam :* Nie mogłabym zapomnieć :)
Wiadomość od: Jeydon ;*
Zadzwonię, ok? Stęskniłem się za swoim głosem... Za Tobą :( Chciałbym, żebyś znowu tu ze mną była...
Wiadomość do: Jeydon ;*
Ok ;* Też chciałabym być tam z Tobą :(
Włączyłam na wszelki wypadek Skype i czekałam gapiąc się w ekran telefonu, aż Jeydon zadzwoni. W końcu, po szesnastu minutach, które wydawały mi się wiecznością, mój telefon zawibrował, a na ekranie pojawił się uśmiechnięty Jeydon. Poczułam nadzwyczajną radość i szybko odebrałam.
- Tak?
- Cześć- Jeydon przywitał mnie ciepłym, spokojnym głosem.- Wyobrażasz to sobie? Jestem teraz całkiem sam, nie ma nikogo, kto mógłby nam przeszkodzić. Dokładnie wypytałem Scooter'a o to, czy na pewno wszystko na dzisiaj skończyliśmy, powiedziałem, że gdyby jednak coś wypadło, to żeby wysłał mi maila, zamknąłem drzwi na klucz i leżę na kanapie.
- To świetnie.
- Ty też zachowałaś odpowiednie środki ostrożności?- Zapytał, usiłując, by jego ton był jak najbardziej poważny.
- Oczywiście. Sam siedzi z Ryanem i Chazem w salonie i jakoś nic nie wskazuje na to, by mieli tutaj za chwilę przyjść. Al poczekaj, zaraz zamknę się na zamek- odparłam, śmiejąc się.
- Zuch dziewczynka. Jak przeżyłaś dzisiejszy dzień w szkole?
- Nie było aż tak strasznie. W sumie mieliśmy luzy, bo to w końcu pierwszy dzień w szkole, po tak długiej przerwie.
- To dobrze. Ja poznałem tego nauczyciela, którego załatwił mi Scooter. Straszna z niego żyła...- Oznajmił, teraz trochę smutniejszym tonem.- ale myślę, ze dam radę- dodał weselej.
- No pewnie.
- A z tym wywiadem to nieźle ściemniasz. Wiesz jak trzęsły mi się ręce?
- Nie wiem. Mogę tylko sobie wyobrazić, bo zamaskowałeś to tak, że nie dało się tego zauważyć.
- Taaa, jasne.
- Mówię prawdę.
- Dobra, dobra. Na szczęście z tym śpiewaniem poszło mi lepiej. Ale i tak kilka dźwięków mi uciekło.
- Nikt nie śpiewa na żywo tak, jak w studiu. I przestań się tak krytycznie oceniać. Jesteś fantastyczny. A jak Ci poszło w studiu?
- Nieźle. Ludzie są tam naprawdę mili. Tylko jeden basista ciągle się dąsa, ale reszta ekipy jest naprawdę bardzo ok.
- To super.
- Nom.
- Cait też uważa, że byłeś świetny u Ellen.
- Cait też to widziała?- Zapytał zdziwiony.
- Oczywiście. Oglądała razem ze mną,a chłopakom powiedziałyśmy w szkole.
- O Boże- jęknął Jeydon- co za wstyd.
- Głupek- zaśmiałam się.
- Dzięki. Dobra, zmiana tematu. Co robiłaś dzisiaj, oprócz tego, ze byłaś w szkole i oglądałaś program Ellen?
- Jadłam banany, zmywałam talerze, gadałam z Cait i chłopakami, gapiłam się w telefon...
- Gapiłaś się w telefon?- Przerwał mi.
- No.
- Po co?
- Czekałam, aż zadzwonisz.
- Awww...
- Jesteś dziwny- uśmiechnęłam się.
- Być może.
- Jaka jest ta Ellen?
- Bardzo fajna, sympatyczna... Tylko cały czas nawijała za kulisami o Justinie.
- Ehh, nie fajnie. Dlaczego nie pochwaliłeś mi się, że nagrywacie razem teledysk?
- Bo ja go będę nagdywał sam, bez Justina. To znaczy, nie będę się z nim spotykał w żadnej ze scen, sle on też będzie w teledysku.
- Mhm.
- Amy, nie masz nic przeciwko temu, żebym wskoczył pod prysznic? Wrócę za dziesieć minut i pogadamy na Skype, co?
- Ok, ale za trzydzieści minut. Ja też się umyję.
- Spoko.
- I pomożesz mi z zadaniem domowym z biologii.
- Oczywiście.
- No to pa?- Zapytałam.
- Pa- odparł Jeydon i rozłączył się.
*********************************************************************************
New :)
Wszelkie pytania i numery GG związane z informowaniem o NN proszę zostawiać w komentarzach :)
Do usług ^^
Twitter: @ACornflower
Swag ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Boooooskie, jak zwykle. Oni sa tacy slodcy :D normalnie nie moge jak to czytam, awwwww. Znowu caly czas musialam lapac oddech, dziewczyno, przez Ciebie sie kiedys udusze ;P ale spoko, spoko, pisz tak dalej, poradze sobie, jeszcze gorzej bedzie bez tego. :P i w ogole, dopiero teraz przeczytalam ta notke, grr, ale nie mialam dostepu do neta. Mam nadzieje, ze nowy rozdzial niedlugo, czekam z niecierpliwoscia. ^^
OdpowiedzUsuńSuper czekam na nn!!! masz wielki talent
OdpowiedzUsuńNie moge sie doczekać kiedy Jeydon wróci... Mam nadzieje, że znów dostaniesz weny i zrobisz miłą niespodziankę w środku tygodnia xD ;P
OdpowiedzUsuńhej dopiero trafiłam na tego bloga :) jest super :) kocham jedyona i ten blog przypadł mi do gustu :) pisz dalej
OdpowiedzUsuńEeej, gdzie nn? Nie ma juz 10 dni, normalnie sie zaczynam martwic. Mam nadzieje, ze niedlugo sie pojawi. :)
OdpowiedzUsuń