sobota, 2 czerwca 2012
Rozdział 36
- Dobra, ludzie, gramy w butelkę!- Oznajmił krzykiem Ryan.
- Ej, no... Gadamy- oburzyła się Cait, która rozmawiała z Leah i Robyn.
- Wy wiecznie gadacie. Chodźcie grać, bo ja, biedny król Ryan Pierwszy umrę z nudów.
- Dobra, w sumie ten pomysł jest najlepszy. Mamy prawie same pary, więc będziemy grać na pytania. No dalej, chodźcie- ponaglił nas Chaz, siadając obok Ryana.
- No już, już- odparłam i wzięłam swój kieliszek. Usiedliśmy przy małym stole na kanapie i podłodze.
- Dobra, to kto kręci pierwszy?- Zapytał Sam.
- Zdecydowanie przewagę mają pary, więc może dajmy szansę słabszym- wyszczerzył się Chaz i podał pustą butelkę po winie Cait.
- Ok, no to jedziemy- Cait zakręciła butelką i wypadło na Chrisa.
- Cait, tylko nie pytaj o...- zaczął Chris, ale Cait mu przerwała.
- Dlaczego nie chciałeś nam powiedzieć, że chodzisz z Robyn?
- No bo... Nie byłem pewien, czy Robyn... ze mną jest, bo w sumie to ja się jej nawet nie zapytałem o chodzenie- odparł zmieszany Chris i spojrzał na rozbawioną Robyn.
- Nie zapytałeś jej o to?- Zaśmiała się Cait.
- O ile wiem, to zadaje się tylko jedno pytanie. Dawaj butelkę- odgryzł się Chris i wyrwał Cait butelkę. Zakręcił i wypadło na Ryana.
- Dlaczego jeszcze nie masz żadnej laski?
- Szczerze?
- Gramy tylko na szczere odpowiedzi- odparł zniecierpliwiony Chaz.
- Nie mam laski, bo uważam, że to strata czasu, by wyznawać jakieś tam uczucia. Wolę mieć laski na jedną noc.
- Bezsens- skomentował Chaz, a Ryan zakręcił butelką. Wypadło na mnie.
- Co byś zrobiła, gdyby Jeydon Cię zdradził?- Zapytał zupełnie poważnie, a Jeydon zmierzył go wzrokiem.
- Pewnie byśmy się rozstali- odparłam również poważnie. Zakręciłam butelką i wypadło na Chaza.
- Ojej, Chaz. Nie wiem jakie pytanie mam Ci zadać- uśmiechnęłam się szeroko.
- Jakie chcesz- odwzajemnił uśmiech.
- Ymmm... Podoba Ci się Hope, kuzynka Jeydona?
- Jest całkiem, całkiem, ale raczej nie umówiłbym się z nią na randkę- odparł i zakręcił butelką. Wypadło znowu na Ryana.
- Gdyby Amy zerwała z Jeydonem, zabrałbyś się za nią?- Zapytał Chaz. Ryan spojrzał nerwowo na Jeydona.
- Mógłbym nie odpowiadać na to pytanie?
- Przecież gramy na szczere odpowiedzi- odparł Jeydon.
- Cóż... chyba nie, nie chciałbym jej zranić. Nie jestem stały w uczuciach. Chyba, że Amy zgodziłaby się tylko na jedną noc- dodał szybko i zakręcił butelką. Wypadło drugi raz na Jeydona.
- Jak często SAM się zadowalasz?- Wyszczerzył się Ryan.
- Tak często, jak tylko mam na to ochotę- odparł, spojrzał na Ryana spojrzeniem pod tytułem „Po co ja Cię w ogóle zapraszałem” i zakręcił butelką. Wypadło na Cait.
- Czy jeszcze kiedykolwiek chciałabyś być z Justinem?
- Justin sporo namieszał w moim życiu... Nie wiem, czy bym chciała.- odpowiedziała i zakręciła butelką. Wypadło na Robyn.
- Ooo- ucieszyła się Cait.- Czy jesteś szczęśliwa z tym bęcwałem?- Wyszczerzyła się i wskazała głową na Christiana.
- Ammm... Tak, jestem- uśmiechnęła się do Cait, spojrzała na Chrisa i zakręciła butelką. Wypadło na mnie.
- Jak to jest być dziewczyną Jeydona Wale?
- No cóż, nie jest łatwo- uśmiechnęłam się.- Ale jest to całkiem przyjemne- zakręciłam butelką. Wypadło na Leah .
- Amy, błagam Cię, nie zadawaj głupich pytań- zaśmiała się Leah.
- Było fajnie ubiegłej nocy?- Wyszczerzyłam się, a Sam lekko się zawstydził tym pytaniem. Leah zarumieniła się delikatnie.
- Było. Daj tę butelkę- Sam zmierzył mnie wzrokiem i zakręcił butelką za Leah.- O, Ryan- rozpromienił się.
- Taa- odparł Ryan, jakby obawiał się pytania, które zada mu Sam.
- Dlaczego podoba Ci się akurat moja siostra?
- Sam...- upomniała go Leah.
- No przecież nie zadałem mu jakiegoś bardzo intymnego pytania.
- No, niech już odpowie, bo nie słyszałem jeszcze ani jednego pytania do Sama.
- E no, w sumie nie jestem jakiś mega interesujący, żeby mnie o cokolwiek pytano- Sam uśmiechnął się.
- Dobra, Ryan gadaj- ponaglił Chris.
- No po prostu mi się podoba i już- Ryan odpowiedział raczej do swoich butów, niż do nas.
- Wiecie co? Nudna już ta gra. - Chris wstał i poszedł się napić.
- Ale Sam jeszcze nie odpowiedział na żadne pytanie- oburzył się Chaz.
- Jezu to mu je zadaj- odparł Chris.
- Dobra, dobra- Chaz rozsiadł się na kanapie.- Jak mi przyjdzie do głowy to zadam- wyszczerzył się.
- Ej, jesteście głodni?- Zapytałam, wstając z podłogi.
- No, trochę- odparła Robyn.
- No bo wpadliśmy z Jeydonem, że fajnie by było, gdybyśmy wszyscy razem zrobili pizzę.
- Super. Ale może jeszcze trochę wytrzymamy, co? Patrzcie ile jedzenia jest jeszcze na stole. Trochę głupio by było, gdyby Jeydon i Amy musieli wszystko wyrzucić- powiedziała Leah.
- Leah ma rację. Poczekajmy jeszcze. Jeydon, może byś wreszcie zapodał jakąś muzę? W ogóle co to za sylwester bez muzyki? Bardziej byś się postarał- Cait naskoczyła na Jeydona i wszyscy zaczęli się śmiać.
- No już, już. Tylko nie wiem, co mam puścić- odparł, stając przed komodą, na której miał poukładane płyty.
- Może coś Twojego? - Zaproponował Chaz.
- Nie, proszę...
- No Jeydon, no...- Podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Nie musimy słuchać przecież Twojego fałszowania, puść nam tylko jakiś beat- Cait jak zwykle nie szczędziła swoich szczerych uwag.
- No dobra- Jeydon pokręcił głową i włączył płytę, na której pisało tylko „J.” Spodobała mi się od razu, zresztą tak, jak wszystkim.
- I Ty to trzymałeś przez tyle lat w szufladzie?- Zapytał ze zdziwieniem Ryan.
- No- odparł nieśmiało Jeydon.
- Wcale się nie dziwię- odparł Ryan i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Tylko Jeydon stał, nie bardzo wiedząc o co chodzi.- No, żartuję. Jest świetne- stwierdził Ryan.
- Jesteście nienormalni- skomentował Jeydon.
O godzinie 9:30 wieczorem zaczęliśmy robić naszą pizzę. Przy robieniu ciasta zrobiliśmy walkę z mąką kukurydzianą w roli głównej (oczywiście po tej całej „walce” ja i Jeydon musieliśmy wszystko posprzątać, żeby można było robić później cokolwiek). Potem każdy nałożył na kawałki pizzy swoje ulubione dodatki, polaliśmy wszystko sosem, który przygotowała nam wcześniej moja babcia i włożyliśmy do piekarnika.
- Nie, żebym narzekał, ale pomysł z mąką był nie fair- powiedział Chaz do Cait, gdy wreszcie wszyscy siedzieliśmy na kanapie, nadal śmiejąc się z naszej bitwy.
- Ale to Ty zacząłeś.
- Taaa, jasne. Gdybyś całkiem przypadkiem nie obsypała tą mąką Ryana, to byłoby ok.
- Oj, już nie marudź. Teraz jesteś o wiele słodszy- zaśmiała się Cait mąkę z policzka. Chaz spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się.
- Pójdę zobaczyć, czy ten piekarnik na pewno dobrze się nagrzał- powiedziałam i szybko poszłam do kuchni.
- Ja też- dodał Jeydon.
- Kurde, muszę iść do łazienki- Ryan zerwał się z kanapy.
- Jeydon, możemy zobaczyć sypialnię?- Zawołał Sam i razem z Leah podeszli do nas.
- Robyn, możecie na chwilę przyjść? Chyba jest tutaj coś Twojego- zawołałam ich, żeby jakoś wyplątać ich z tej niezręcznej sytuacji i dać chwilę Chazowi i Caitlin.
- Dobra, możecie tutaj wszyscy wrócić? Dla jasności, nie flirtuję z Chazem, więc przestańcie się wydurniać i chodźcie tu z powrotem.
- Ale...- zaczął Chris, ale Cait mu przerwała.
- Nie obchodzi mnie Twoje ale. Starłam Chazowi tylko mąkę z twarzy. Nie wiem, o co Wam chodzi- wywróciła oczami i oparła się wygodnie.
- Jesteście chorzy- skomentował tylko Chris i opadł na kanapę.
- I drętwi- dodała Leah ze śmiechem.- Możemy wreszcie zatańczyć?
- Mhm- odparłam. Jeydon pogłośnił muzykę, a my zaczęłyśmy się wygłupiać na środku. Dołączyła do nas Robyn i Cait, a Jeydon, Sam, Chris i Chaz zaczęli żywą dyskusję z boku, a Ryan nadal siedział w łazience. W końcu Chris i Chaz zaczęli najpierw się wygłupiać, a potem naprawdę fajnie tańczyć. Jeydon chodził nerwowo po pokoju, a Sam siedział na kanapie, bawiąc się telefonem.
- Ej, to już nie jest śmieszne- stwierdził Jeydon, zatrzymując muzykę.- Ryan dosyć długo nie wraca z łazienki.
- Ciekawe dlaczego- odparł Chris i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra, ja idę sprawdzić. Sam, chodź ze mną- Jeydon kiwnął głową do Sama i poszli na górę do łazienki. Wrócili po pięciu minutach, razem z Ryanem, który był blady jak ściana. Jeydon i Sam spojrzeli na siebie i wybuchnęli śmiechem.
- Taaa,śmiejcie się, śmiejcie. Tylko to nie jest wcale śmieszne- Ryan podszedł do stolika z napojami i nalał sobie wody.
- Co się stało? Źle się czujesz?- zapytała Cait.
- Lepiej zapytaj Jeydona- odparł Ryan, a Jeydon i Sam znowu wybuchnęli niepohamowanym śmiechem.
- No Jeydon, powiedz wreszcie- Sam ponaglił Jeydona, który mimo wszystko starał się uspokoić.
- No bo... Ten palant się zatrzasnął- wydusił i znowu zaczął się śmiać. Wszyscy najpierw spojrzeliśmy na Ryana, który siadał na kanapie, a potem zaczęliśmy się naprawdę głośno śmiać.
- Jak mogłeś się zatrzasnąć? Przecież Jeydon nie ma zamka w drzwiach- zapytała Cait, kiedy wreszcie się opanowała.
- No ale on przekręcił klucz chyba cztery razy- odparł Sam.
- No bo skąd miałem wiedzieć...? Ale śmieszne- przeniósł wzrok na swoją szklankę.
- Jest!- Zawołał nagle Jeydon.
- Co?- Zapytałam.
- No nasza pizza- uśmiechnął się. Wyciągnęliśmy pizze z piekarnika i wyłożyliśmy na talerze.
- Ej, muszę powiedzieć, że ta pizza jest naprawdę dobra- Sam stwierdził po ugryzieniu pierwszego kawałka.
- No, udała nam się- potwierdziła Robyn.
- Taaak, pizza jest świetna, a ja chciałbym Was powiadomić, że za dwadzieścia minut jest północ- dodał z uśmiechem Ryan, który skończył już jeść.
- Co? Już?- Cait wytrzeszczyła oczy.
- No. Jak się spędza w miłym towarzystwie czas, to potem strasznie szybko upływa- uśmiechnęłam się i poszłam do sypialni Jeydona po szampana i konfetti.
Ubraliśmy się, wzięliśmy kieliszki i wyszliśmy przed dom, żeby z wszystkimi mieszkańcami móc zacząć odliczanie.
- Zimno- powiedziała do mnie Cait.
- No, trochę- odparłam.- Ale zaraz będzie cieplej.
- No pewnie- uśmiechnęła się.
- 10, 9... 3, 2, 1! Szczęśliwego nowego roku!- Krzyknęli wszyscy. Jeydon otworzył szampana i rozlał wszystkim do kieliszków. Wypiliśmy toast, złożyliśmy życzenia noworoczne sąsiadom, a sobie poszliśmy składać życzenia do domu, bo stwierdziliśmy, że na dworze jest za zimno.
Jako pierwszy oczywiście podszedł do mnie Jeydon.
- Skarbie, życzę Ci szczęśliwego nowego roku. Chciałbym, żebyś zawsze była szczęśliwa, bez względu na wszystko. No i oczywiście chciałbym, żebyśmy byli ze sobą jak najdłużej- uśmiechnął się i przytulił mnie.
- Ja chciałabym ci życzyć, żeby wszystkie Twoje plany przyszłościowe wypaliły i żebyś zawsze był sobą. Nic nie zmieniaj- spojrzałam mu głęboko w oczy i najpierw delikatnie musnęłam jego usta, a potem pocałowałam z czułością. Jeydon odwzajemniał delikatnie moje pocałunki, trzymając ręce na moich ramionach, głaskając kciukami moją szyję.
- Nawet nie wyobrażasz sobie, co teraz czuję. Tak bardzo cię kocham...- Jego głos się załamał.- Chciałbym, żebyś uwierzyła w to, że nie jestem aż takim draniem, na jakiego wyglądam. Chciałbym, żebyś już nigdy nie musiała się smucić, gniewać...- Spuścił wzrok.- Płakać... Żałuję, że nie jestem idealny.
- Dla mnie jesteś najbardziej idealną istotą we wszechświecie. I błagam Cię, nie mów, że jesteś draniem, bo mówisz tak o osobie, która jest dla mnie całym światem. Kocham Cię- spojrzałam w jego oczy, które były nieokreślonego koloru. Patrzył na mnie z taką czułością... Mogłabym rozpływać się w jego oczach...
- Dziękuję, że tyle ze mną wytrzymałaś.
- Nie, to Ty wytrzymałeś ze mną- uśmiechnęłam się,'
- Nie, to ja Cię znalazłem. A Ty powinnaś teraz biadolić, że znalazłem Cię akurat ja- uśmiechnął się, ukazując rząd swoich idealnie prostych zębów.
- Ekchem- Sam chrząknął, dając nam do zrozumienia, że czeka z życzeniami.
- Chyba powinniśmy przywyknąć do tego, że zawsze ktoś nam przeszkadza- Jeydon musnął mnie w policzek i poszedł do Chaza.
- No to tak, młoda- Sam wyszczerzył się.- Dziękuję Ci, że nie jesteś jedna z tych nieznośnych małolat. No dobra, powiem to. Lepszej siostry nie mógłbym sobie wymarzyć. Chciałbym, żeby udało Ci się stworzyć coś bardzo wyjątkowego z tym debilem- skinął głową na Jeydona, który wysłuchiwał życzeń od Chaza.- Kocham Cię, no- uśmiechnął się.
- Taaak, ja też Cię kocham. Nie będę mówić, że jesteś najwspanialszym bratem pod słońcem, bo przecież to wiesz. Ja też Cię kocham, braciszku- uśmiechnęłam się i przytuliłam go mocno. Zaraz po nim podeszła do mnie Leah.
- Leah, ja pierwsza. Po prostu bardzo się cieszę, że tyle się już znamy, no i cieszę się oczywiście z tego, że jesteś szczęśliwa z moim idiotycznym bratem, którego tak kocham. Szczęśliwego nowego roku.
- Dziękuję, Amy, wzajemnie. No i ja tez, rzecz jasna, ciesze się, że jesteś z Jeydonem. To chyba jedyny chłopka, który Cię wyrwał i jedyny, którego Twój brat polubił- uśmiechnęła się.
- Teraz ja, teraz ja- Cait wepchnęła się. Leah zaśmiała się i podeszła do Robyn.
- Wal- wyszczerzyłam się do niej.
- Co ja Ci będę gadać, idiotko- uśmiechnęła się.- Szczęśliwego nowego roku. No i szczęścia z tym palantem- wywróciła teatralnie oczami i zaśmiała się razem ze mną.
- No tak. Ja Tobie też życzę szczęśliwego nowego roku. Chciałabym, żebyś znalazła sobie kogoś, kto będzie Cię bardzo kochał i szanował- przytuliłam ją bardzo, bardzo mocno i podeszłam do Chaza, który był jedyną wolną osobą.
- Chaz, chciałabym życzyć Ci szczęśliwego nowego roku. Szczęścia w każdej możliwej sferze Twojego życia- uśmiechnęłam się.
- Tak, a ja Tobie życzę, żebyś dała radę wytrzymać z Jeydonem no i ogólnie z tą całą naszą hołotą. Szczęśliwego nowego roku- mrugnął do mnie.- Nie wiem, czy Jeydon mnie nie zabije, jak pocałuję Twój policzek- wyszczerzył się.
- Spokojnie, nie jest zły- zaśmiałam się, a Chaz lekko musnął mój policzek. Odeszłam do Ryana.
- Ryan, bardzo chciałabym życzyć Ci po prostu wszystkiego najlepszego w nowym roku- uśmiechnęłam się serdecznie.
- A ja chciałbym, przy okazji składania życzeń, bardzo Cię przeprosić, za kilka nietaktownych zachowań z mojej strony. Nie chciałbym, żebyś pomyślała, że chcę zniszczyć Twój związek, czy coś... Wiedzę przecież, jaka jesteś szczęśliwa. Po prostu chyba ubzdurałem sobie coś, co w ogóle nie miało żadnego miejsca. Jesteś dla mnie świetną przyjaciółką, tylko szkoda, że tak późno to sobie uświadomiłem. Ale lepiej późno, niż wcale- uśmiechnął się.- Więc chciałbym życzyć Ci naprawdę bardzo szczęśliwego nowego roku. Takiego bez zmartwień, przede wszystkim związanych z naszą paczką. Pełnego tylko radosnych chwil- uśmiechnął się po raz kolejny i przytulił mnie delikatnie, jakby obawiając się mojej reakcji.
- Jeśli chcemy być naprawdę dobrymi przyjaciółmi, chyba nie powinieneś się obawiać, że Cię ugryzę. Niestety, nie jestem jeszcze wampirem- zaśmiałam się. Popatrzył na mnie zdziwiony, ale zaraz potem również się zaśmiał.
- Chyba Caitlin na Ciebie czeka- powiedziałam, gdy zobaczyłam ją, że stoi obok nas i znacząco spogląda na Ryana.
- Ach, tak- odparł i podszedł do niej pospiesznie. Ja natomiast podeszłam do Christiana i Robyn, którzy stali przy kuchni.
- No to żeby nie przedłużać, złoże Wam obu naraz życzenia, ok?- Zwróciłam się do nich.
- Jasne- odparła Robyn.
- No to będę mało oryginalna i powiem Wam tylko tyle, że życzę Wam szczęśliwego nowego roku, zero stresów i zmartwień, niepotrzebnych rozstań i powrotów, oraz ogólnie powodzenia i wytrwałości- wyszczerzyłam się.
- Tak, my też życzymy Ci szczęścia z Jeydonem- odparł Chris z uśmiechem.
- Pasujecie do siebie- dodała Robyn.
- A tam- machnęłam ręką z uśmiechem.
- Naprawdę- odparła Robyn, również się uśmiechając.
- Dzięki- przytuliłam ich i podeszłam do stolika z napojami.
Zabawa była udana, bawiliśmy się do szóstej rano. Mieliśmy się potem odświeżyć i poprzebierać, ale byliśmy już tak zmęczeni... Miałam spać razem z Jeydonem w sypialni, a reszta w salonie, ale byliśmy tak padnięci, że wszyscy zasnęliśmy w salonie. Sam spał na kanapie, a na jego kolanach rozłożyła się Leah. Obok spał Chris z Robyn. Chaz i Ryan rozłożyli się na dywanie, nakrywając się kocem, a ja poszłam spać na fotel. Gdy się przebudziłam, byłam nakryta najgrubszym kocem, jaki Jeydon miał w domu. Brązowym w... Tak, w kwiatki. To był jedyny element w jego domu mogący wskazywać to, że nie urządził tego mieszkania do końca sam. No, może jeszcze to, że w jego sypialni stały różowe storczyki na parapecie naprawdę dużego okna, które bez tych kwiatów zionęło by ogromną pustką. Sam Jeydon spał na kolanach, podpierając się na fotelu, na którym spała. Złapałam go lekko za ramiona i lekko nim potrząsnęłam- chciałam, żeby się obudził. Otworzył oczy niemalże natychmiast.
- Coś się stało?- Spytał poważnie. Uśmiechnęłam się szeroko na jego widok.
- No co?- Zapytał.
- Nic. Po prostu podobasz mi się taki.
- I po to mnie budzisz?
- Nie. Chodźmy do sypialni.
- Dopiero co tu przyszedłem. Nie mogłem zasnąć- jęknął.
- Nakryjmy kocem Robyn i Chaza i chodźmy położyć się do sypialni, ok?
- Ok, ok- odparł i powlókł się powoli do sypialni. Ja w tym czasie nakryłam Christiana i Robyn kocem, którym byłam przed chwila przykryta. Podążyłam za Jeydonem do sypialni.
- Wiesz o tym, że jak teraz się tutaj położysz, to i tak nie zasnę, prawda?- Zapytał, usiadłam na łóżku, w celu położenia sie w nim.
- Nie mogłam patrzeć na to, jak się tam wyginasz. I tak byś się nie wyspał.
- Ale tam przynajmniej zasnąłem.
- Czyli mam tam wrócić z powrotem?- Spytałam z uśmiechem. Dobrze znałam odpowiedź.
- Nie, zostań. Po prostu trudno mi teraz będzie się skoncentrować na próbie ponownego zapadnięcia w sen.
- A jak się do ciebie przytulę, to pomoże?
- Może troszkę ułatwi. Nie będę widział Twojej twarzy.
- Widzisz? Na pewno zaśniesz.
- Powiedziałem, że to tylko troszkę ułatwia sprawę. Nadal będę mógł patrzeć na resztę Twojego ciała.
- Głupek- stwierdziłam ze śmiechem i pocałowałam go w usta.
- Dobra, bo jak mnie zagadasz, to już całkiem przejdzie mi spanie i będzie jeszcze gorzej.
- Przepraszam. Kocham Cię, wiesz?
- Jak mógłbym nie wiedzieć? Przecież ja darzę Cię tym uczuciem jeszcze bardziej.
- Już nie przesadzaj. Dobranoc- wtuliłam się w niego.
- Raczej dobry dzień- odparł Jeydon i mocno mnie przytulił. Po chwili jednak zasnęliśmy.
*********************************************************************************
Po ostatnim rozdziale zmartwiła mnie trochę statystyka, ale... Przecież nadal ktoś to czyta :)
Trochę dziwnie czuję się, pisząc o zimie :d
Wakacje w Londynie? Brzmi znakomicie :)
Ja już czuję summertime :D
W tym tygodniu na pewno szybciej dodam nn
Przypominam o zostawianiu swojego numeru pod najnowszym rozdziałem. Na pewno powiadomię o NN, odpowiem na pytania... Do waszych usług :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No świetne jak zawsze! ;P
OdpowiedzUsuńTo takie urocze, że jak skończyłam to zaczęłam ubolewać nad tym, że muszę czekać ;P ale oczyście wytrwale czekam. Na szczęście szybko dodałaś, uwielbiam kiedy mam co czytać na tym blogu. Tak, ja to czytam, jak obiecałam :D I nie martw się statystyką, masz fanów, a przynajmniej na pewno fankę, chociaż... Raczej psychofankę xd ale mniejsza. :P Boski rozdział, chyba nawet juz nie muszę tego mówić, bo wiesz co ja myslę na ten temat. ;) jest cudnie. Standardowo, znowu te same obiawy- najpierw piski, potem czytanie, przerywanie co chwilę by złapac oddech, bo już zaczynałam się dusić ze wstrzymywania powietrza, a potem zaciesz na twarzy przez kilka godzin. Zrobiła się ze mnie psycholka normalnie, ale ten blog to moje lekarstwo. ^^ i jak zwykle sie rozpisałam. I to bardzo, ech. Wybacz. :)
OdpowiedzUsuńnie wybaczę, bo uwielbiam rozpisywanie w komentarzach :) : *
UsuńPerfekcyjny jak zwykle !!! :D
OdpowiedzUsuń